O wystawie rzeźby Józefa Cyganka w zielonogórskiej książnicy

 W czasie wakacji w Galerii Biblioteki Norwida czynna była wystawa rzeźby Józefa Cyganka. W tym roku minęła 80. rocznica urodzin zielonogórskiego rzeźbiarza. Nieżyjący już artysta znany dojrzalszym pokoleniom Lubuszan, młodszym być może zupełnie obcy. Warto było przypomnieć oryginalną twórczości artysty, którego ukochanym materiałem rzeźbiarskim było drewno. Rzeźby Cyganka doskonale prezentowały się w bibliotecznej Galerii. Mogli je zobaczyć mieszkańcy Zielonej Góry, a także wakacyjni goście. Józef Cyganek należał do tego grona artystów lubuskich, którzy wybrali Zieloną Górę jako swoje miejsce na ziemi, podobnie jak Marian Szpakowski, Klem Felchnerowski, Adam Bagiński, Bożena Cajdler-Gruszkiewicz, Hilary Gwizdała. Widać coś wyjątkowego musiało być w tutejszym klimacie, że tak się działo. Artysta osiadł w Zielonej Górze w 1968 roku i tu mieszkał i tworzył do śmierci w 1997 roku.

 

p Rzeźbiarz był absolwentem słynnego Państwowego Liceum Technik Plastycznych wZakopanem, noszącego od 1967 roku imię Antoniego Kenara. Liceum wywodziło się jeszcze z XIX-wiecznej szkoły snycerskiej, w okresie międzywojennym odnotowywało duże sukcesy pod kierownictwem Karola Stryjeńskiego, który uważał, że szkoła „powinna być terenem wiecznie żywych iciekawych eksperymentów”. I taka była, o czym świadczą jej słynni nauczyciele i absolwenci. Dobra passa szkoły trwała i później. Antoni Kenar, Antoni Rząsa i Władysław Hasior to profesorowie tej szkoły, nauczyciele Józefa Cyganka. Zapytany w wywiadzie przez Henryka Ankiewicza o to, dlaczego rzeźbi w drewnie, odpowiedział: „trudno nie robić w drewnie, jeśli stawiało się pierwsze kroki u Kenara, gdzie glina i gips uchodziły za materiał nazbyt łatwy w obróbce”. Rzeźbiarskie szlify kontynuował na drugim końcu Polski – na Wydziale Malarstwa, Rzeźby i Grafiki PWSSP w Poznaniu w pracowni prof. Jacka Pugeta i prof. Bazylego Wojtowicza. Dyplom uzyskał w 1966 roku. Mimo że Cyganek ma w swoim dorobku dzieła z kamienia i metalu, to drewno skradło serce artysty. Rzeźbił mało i powoli. Większość jego twórczości znajduje się w Muzeum Ziemi Lubuskiej. To kilkanaście obiektów nabytych do (nieistniejącej już) galerii autorskiej Józefa Cyganka, prezentowanej trochę nieszczęśliwie wdziale winiarskim. Pojedyncze dzieła są tu i tam rozproszone. Nie jest to liczna spuścizna. W swoim dorobku artystycznym artysta ma sporo sztuki użytkowej, która „poszła” w świat. Wykonał meble m.in. do zamku w Łagowie.

 Świta, Pierwszy raz, Taniec zwycięstwa to tytuły dzieł. Dla Cyganka wymyślanie tytułów to była zbędna fatyga. Nie lubił tego robić. Mawiał: „A po co? Przecież rzeźba to forma. Dopiero w odbiorze rodzi się potrzeba tytułu”. Prace tytułował, tylko gdy musiał, sprzedając rzeźby instytucjom. Z braku przywiązania do tych tytułów zdarza się więc, że ta sama rzeźba ma różne nazwy. Autor nie zabiegał o popularność, nie jeździł na plenery, nie udzielał się społecznie. Tworzył niespiesznie w zaciszu pracowni. Outsider. W katalogach nielicznych wystaw analizowano jego twórczość. Czesław Sobkowiak o jego dziełach pisał (miesięcznik „Nad Odrą” 1992, nr 5, s. 14-16): „Jego sztuka nigdy nie wypływała z pobudek koniunkturalnych. Tworzy powoli. Jest artystą pewnym swoich racji, nie dba o publiczny poklask. Ten rodzaj zachowania tylko podkreśla wiarygodność duchową sztuki Józefa Cyganka. Nie lekceważy się przecież świadectwa wierności sobie. Zawsze się do niej można odwołać, znajdując wprostocie form spokój, czystość moralną, prawdę, dyskrecję i dostojeństwo”. Armand Felchnerowski, syn Klema Felchnerowskiego, zauważał zaś główny motyw przewodni rzeźb – kobietę: „...są to formy-myśli o kobietach: zawieszone między realnością a geometrią. Tym też tłumaczy się ich bezosobowość, brak psychiki. Napięcie, które jednak istnieje – powstaje ze zderzenia bliskości treści z surowością formy”. Czesław Sobkowiak pięknie nazwał je mianem „strzegących”, „Bo »strzegą« artystycznie niezachwianego systemu wartości, którego podstawą jest nienaruszalność sacrum macierzyństwa, rodziny i osoby ludzkiej”.

 Sam Cyganek uważał, że: „Sztuka powinna wynikać między innymi z afirmacji tego co dostrzegalne i sprawdzalne. Nie ma wartości wyższych aniżeli związek człowieka z tym odwiecznym kosmicznym porządkiem, który staramy się atakować i burzyć”. Oglądając te rzeźby, trudno się nie zgodzić z opinią Sobkowiaka, że są „nacechowane pozytywnym stosunkiem do drugiego człowieka. Ofiarowujące mu bliskość iserdeczność”. Tak mało dzisiaj jest takiej sztuki.

Maria Radziszewska

r