Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /libraries/cms/application/cms.php on line 470
Mieszkała w Witnicy - Bibliotekarz Lubuski

Mieszkała w Witnicy

 26 września Miejską Bibliotekę Publiczną w Witnicy odwiedziła Emilia Fietzek z domu Kroll z córkami Dorotą Wächter i Reginą Schweizer. Pani Emilia, dzisiaj mieszkanka Norymbergi, w 1941 roku była uczennicą w obozie dla dziewcząt ulokowanym w majątku Radorf w miasteczku Vietz – dzisiejszej Witnicy. Miała wtedy 14 lat.

 

 Pani Emilia z rodziną spotkała się z historykiem regionalistą Zbigniewem Czarnuchem, który zapoznał gości ze stanem badań na temat dworu Radorf. Odwiedziła również rodzinę państwa Mudreckich, mieszkających w domu, który został zbudowany na miejscu tego nieistniejącego już majątku. Przy kawie i cieście opowiedziała współczesnym witniczanom o życiu w obozie. Lata 30. były w Niemczech okresem wielkiego bezrobocia i należało jakoś ten problem rozwiązać. Zaczęto od zmobilizowania młodzieży w„trudnym wieku”. Władze ściągały nastolatków – mieszkańców przemysłowych miast do obozów pracy, ulokowanych w miejscach otoczonych lasem i wodą. Już w 1933 roku zainstalowano w Witnicy dwie instytucje przeznaczone dla młodzieży: Arbeitsdienstlager dla chłopców i Landjahrlager dla dziewcząt. Obie działały w okazałych obiektach wykupionych przez miasto (ich dotychczasowi właściciele splajtowali).

 Arbeitsdienstlager dla chłopców z Hitlerjugend został ulokowany w willi właścicieli huty przy dzisiejszej ul. Myśliwskiej. Nastolatkowie pracowali na fermie królików, którą miejscowy przedsiębiorca Strunk zorganizował wosiedlu Papiermühle bei Vietz, na terenie dzisiejszego „Leśnego Ustronia” przy ul. Myśliwskiej. Landjahrlager został utworzony w dworze Radorf (polska nazwa Radogoszcz). Budynek z folwarkiem należał wcześniej do rodziny von Nitykowski-Grellen, która zmuszona była do parcelacji majątku. W czasie istnienia obozu sale Radorfu nosiły nazwy miast i regionów, które Niemcy straciły na mocy traktatu wersalskiego.

cd

 Kształcono tu nastolatki w myśl hasła „Kinder, Küche, Kirche”(dziecko, kuchnia, kościół). Połowę czasu przeznaczono na naukę, a połowę na pracę w okolicznych gospodarstwach rolnych. W 1935 roku, po uroczystości nadania Vietz/Witnicy praw miejskich, oficjele zostali zaproszeni do dworu Radorf na uroczysty obiad, zapewne w jakiejś części przygotowany przez uczennice-obozowiczki. Życie obozu w 1941 roku dokumentuje należący do Emilii Fietzek albumik z fotografiami, które wtedy wykonała. Autorka zgodziła się je skopiować i opublikować. Spotkanie było krótkie. Jej opowieść odtwarzam z pamięci.ce

 Pochodzi ze śląskiej chłopskiej rodziny mieszkającej w podbytomskiej wsi. Bardzo dobrze mówi po polsku. Czternastomiesięczny pobyt w Witnicy był szkolną nagrodą. Ojcu nie podobała się taka eskapada, zgodę na wyjazd podpisała matka. Dziewczyna przyjechała tutaj sama (pierwszy raz w życiu wsiadła do autobusu). W dworze mieszkało ponad 80 uczennic-obozowiczek. Większość pochodziła z Dolnego Śląska. Wychowawczynie, zgodnie z duchem czasów, nazywane były „przywódczyniami” (Führerinnen). Pani Emilia przyrównuje pobyt w Radorfie do życia w koszarach. Jak widać na fotografiach, uczennice nosiły mundurki. Od pobudki po ciszę nocną o ósmej wieczorem każda chwila była zagospodarowana przez wychowawczynie. Mimo to pani Fietzek (Kroll) dobrze wspomina ten czas – jako atrakcyjną odskocznię od ciężkiej pracy na wsi. Program obejmował zajęcia szkolne oraz naukę gospodarowania na roli i prowadzenia domu – gotowania, zastawiania stołu itp. Te umiejętności pani Emilia wykorzystuje do dziś. Odbywały się również zajęcia sportowe i kulturalne, w tym próby amatorskiego teatru. W ramach praktyk rolniczych pani Emilia pracowała w jednym z gospodarstw w dzisiejszych Mościcach.

 Dużą atrakcją obozu były wycieczki. Album pani Emilii dokumentuje wizyty w Berlinie, Poczdamie i Szczecinie, skąd parowiec Arnold przewiózł uczennice na wyspę Rugię. W Szczecinie dziewczyny dostały pieniądze na zakupy i zadanie przygotowania posiłku na statku. Ziemniaki, które kupiła Emilia Kroll, były tak małe, że przelatywały przez oczka siatki. Jakiś marynarz krzyknął, że gubi zakupy i pomógł je zbierać. Pewnego razu w dworze pojawił się napis głoszący, że jedna zwychowawczyń jest głupia. Porównując charaktery pisma, uznano, że autorem jest Emilia Kroll. Mimo że obwiniona do dziś wypiera się udziału w tym występku, została ukarana przeniesieniem na strych, który dzieliła ze szczurami. Były tam również zmagazynowane buty polskich robotników sezonowych (być może tam kiedyś mieszkali). Emilia Kroll nie przypomina sobie wielu zajęć propagandowych. Pamięta śpiewanie niemieckiego hymnu, uroczyste wciąganie hitlerowskiej flagi i słuchanie radia, które relacjonowało ważne dla III Rzeszy wydarzenia. Być może litościwy czas wymazał z pamięci tę część wspomnień o pobycie w majątku Radorf.

Władysław Wróblewski