Cykl: Teatry polskie - Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

teatrKolejny z cyklu teatr polski, który przygotował na czas pandemii spektakle online.

 

Początki
Teatr im. Juliusza Słowackiego (dawniej zwany Teatrem Miejskim) budowano tak, jak buduje się najświętsze pomniki. Wcześnie otoczyła go legenda. Już w pierwszych latach zyskał rangę sceny narodowej i wyznaczył kierunki rozwoju całego polskiego teatru współczesnego. Gmach na placu Św. Ducha wpisał się w topografię magicznego Krakowa.

W roku 1866 Józef Dietl obejmując urząd pierwszego prezydenta Krakowa pragnął, by dawna stolica Polski – w podzielonym między zaborców – kraju stała się wielką pracownią narodową, stojącą u steru gospodarstwa narodowego. Proces odnowy zaczęto od regulacji Wisły, naprawy zabytków i porządkowania ulic. W atmosferze patriotycznych uniesień urządzano jubileusze i stawiano pomniki. Kraków przyciągał licznych przyjezdnych, z których niemal każdy musiał zawitać do teatru. Tymczasem jedyny w mieście teatr przy ulicy Jagiellońskiej miał znakomity zespół i świetne tradycje, ale nie spełniał warunków bezpieczeństwa i rosnących wymagań publiczności. Budowa nowej sceny stała się sprawą naglącą.

W 1872 roku Walery Rzewuski - jeden z pionierów polskiej fotografii - zgłosił w Radzie Miasta wniosek w sprawie wzniesienia teatru. Kilka lat później, po wnikliwym rozpatrzeniu problemu: co budować jako pierwsze: teatr czy wodociągi? podjęto uchwałę o rozpoczęciu budowy teatru. Ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny, w którym wybrano projekt krakowianina Jana Zawiejskiego. Rozpoczęto gromadzenie funduszy. Darowizny – w tym dochód z występów Heleny Modrzejewskiej – miały znaczenie jedynie symboliczne. Decydującą sumę ofiarował dopiero Karol hrabia Kruzer z Podola. Resztę wpłaciły: gmina, rząd oraz Krakowska Kasa Oszczędności. Po zaciętych kłótniach wokół wyboru lokalizacji zdecydowano się na plac Św. Ducha, mimo iż znajdowały się na nim zabytkowe budynki. Zwolennicy swoiście rozumianego „porządkowania” miasta postanowili je usunąć. W obronie urokliwego zakątka stanął m.in. Jan Matejko. Kiedy jego protesty okazały się bezskuteczne – artysta zrzekł się honorowego obywatelstwa miasta i zabronił wystawiania w Krakowie swoich obrazów.

W marcu 1891 roku rozpoczęto prace budowlane, 2 czerwca tego samego roku wmurowano kamień węgielny. „Niech ten budynek służy mieszkańcom miasta na pożytek, sztuce dramatycznej na chwałę” – przemawiał prezydent Krakowa podczas uroczystości.

Dwa lata później – 21 października 1893 roku – Teatr Miejski na placu Św. Ducha został otwarty. Był pierwszym w mieście budynkiem oświetlanym elektrycznie – tuż za nim, od strony Plant, Zawiejski umieścił niewielką elektrownię, zwaną domem machin (dzisiejsza Scena Miniatura). Nowo zbudowany gmach miał być z założenia europejski, narodowy, krakowski. Spełniając te warunki Zawiejski, przy zachowaniu modnej wówczas w Europie eklektycznej formy, nawiązał do architektury opery Garniera w Paryżu i opery wiedeńskiej. Nad wejściem umieścił napis: KRAKÓW NARODOWEJ SZTUCE. Wśród ozdób na budynku znalazły się maszkarony znane z Sukiennic. „Którykolwiek z architektów znających sztukę spojrzy na mój projekt – pisał Zawiejski – to natychmiast odgadnie, że to teatr dla Krakowa – krakowski teatr!”.


Teatr w epoce Młodej Polski
Na przełomie XIX i XX wieku teatr przy placu Św. Ducha przeżywał najlepszy okres w swojej historii. Była to w znacznym stopniu zasługa pierwszych dyrektorów – doskonale zorientowanych w europejskich trendach oraz rodzimych talentach – Tadeusza Pawlikowskiego, Józefa Kotarbińskiego oraz Ludwika Solskiego.

Jednym z wyróżników krakowskiej sceny był nowoczesny repertuar. Oprócz tradycyjnego zestawu tytułów sięgano po najnowsze osiągnięcia dramaturgii światowej – grywano Ibsena, Maeterlincka, Hauptmanna, Strindberga, Wilde'a, Czechowa. Nastąpiła ekspansja autorów pokolenia Młodej Polski. Wokół Teatru Miejskiego skupiało się artystyczne środowisko miasta.

W teatrze krakowskim kształtowała się nowoczesna scenografia, polegająca na konsekwentnym harmonizowaniu wizji plastycznej spektaklu z jego pozostałymi elementami – wymową tekstu, muzyką, rozwiązaniami inscenizacyjnymi poszczególnych scen. Pojawił się też nowy styl gry aktorskiej, zastępujący dawną, dziewiętnastowieczną konwencję. Pisano, że aktor, zupełnie „jak trzcina na wietrze”, powinien być wyczulony na wszelkie subtelności nastrojów i uczuć. Włączanie do wizerunku postaci prywatnej osobowości aktora, niejednoznaczność roli, naturalny sposób mówienia, posługiwanie się szeptem, wymownym milczeniem, wewnętrzne napięcie, skontrastowane emocje – to środki wyrazu, które z Krakowa przenikały na inne polskie sceny. Przodowali w nich Wanda Siemaszkowa, Irena Solska, Andrzej Mielewski, Józef Śliwicki, Michał Tarasiewicz. Potrafili się w nich odnaleźć nawet arcymistrzowie tradycyjnego aktorstwa – Kazimierz Kamiński i Ludwik Solski.

Jadwiga Mrozowska jako Harfiarka w prapremierze "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego, 1903 r.
O wyjątkowej randze krakowskiej sceny zadecydował Stanisław Wyspiański. Ten najwybitniejszy polski artysta przełomu stuleci, poeta i malarz, genialny inscenizator obdarzony wizjonerską wyobraźnią, wystawił w Teatrze Miejskim większość swych dzieł. Jego dokonania stawiane są w jednym szeregu z osiągnięciami najwybitniejszych twórców wielkiej reformy europejskiego teatru. Dotykały i współczesności, i historii, uderzały w narodowe wady, prowokowały, porażały nową estetyką.

Legendarna prapremiera Wesela 16 marca 1901 roku – to jedno z najważniejszych wydarzeń w całej historii polskiej kultury. Jako inscenizator Wyspiański łączył dwa najważniejsze nurty ówczesnego krakowskiego teatru – fascynację nową sztuką oraz silne, choć niepozbawione krytycyzmu zainteresowanie literaturą romantyczną. W 1901 roku, jako pierwszy, wystawił wszystkie części Dziadów A. Mickiewicza. Była to jedna z historycznych prapremier wielkiego repertuaru romantycznego w Teatrze Miejskim. W roku 1905 Wyspiański starał się o objęcie funkcji dyrektora Teatru. Władze miasta, choć oficjalnie uznawały wielkość artysty, nie zdecydowały się na powierzenie mu krakowskiej sceny, co zbulwersowało ówczesną opinię publiczną. Rywalizację z Wyspiańskim wygrał wybitny aktor i reżyser, Ludwik Solski. Nie zburzyło to ich przyjaźni – Solski po objęciu dyrekcji od razu zaprosił poetę do współpracy i wystawił wiele jego dramatów.

Teatr między wojnami
W dwudziestoleciu międzywojennym Teatr zdołał utrzymać ważne miejsce na teatralnej mapie niepodległej już Polski, choć nie było to łatwe wobec konkurencji znakomitych scen Warszawy, Lwowa czy Wilna. Szczególnie trudny był przełom lat dwudziestych i trzydziestych, gdy kryzys ekonomiczny dotknął również instytucje kultury.

O ile przed pierwszą wojną dominowała estetyka modernizmu, teraz każdy z dyrektorów musiał szukać własnej koncepcji. Awangarda domagała się swoich praw. Znalezienie w gąszczu nowych kierunków i modnych eksperymentów bezpiecznej drogi dla sceny o wielkiej, narodowej tradycji było zadaniem karkołomnym. A jednak się to udało. Do historii, w pełni zasłużenie, przeszedł repertuar pierwszej powojennej dyrekcji Teofila Trzcińskiego – eklektyczny, lecz wyjątkowo śmiały. Odkrył dla polskich widzów takich autorów jak Jewreinow, Claudel, Kaiser, Pirandello. Sporej odwagi wymagał zwrot ku nowym kierunkom w sztuce. W 1921 roku Trzciński umożliwił debiut jednemu z największych polskich artystów XX wieku – Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi, Witkacemu.

Ostatnia przedwojenna dyrekcja wybitnego scenografa Karola Frycza potwierdziła mocną pozycję świetnie funkcjonującej sceny. Występowały na niej krakowskie gwiazdy: m.in. Zofia Jaroszewska, Władysław Woźnik, Wacław Nowakowski. Z młodszych wyjątkowym talentem odznaczali się Mieczysław Węgrzyn i Stefan Czajkowski – obaj zamordowani później w Auschwitz. Największą zasługą Frycza było pozyskanie do współpracy reżysera Wacława Radulskiego i scenografa Tadeusza Orłowicza – jednych z najbardziej twórczych artystów polskiego teatru przedwojennego. Mieli własny, odrębny styl. Cenili groteskę, intelektualną grę, zabawę konwencjami. Ich przedstawienia olśniewały świeżością, feerią pomysłów i sprawiły, że o krakowskim teatrze znów się w kraju dobrze mówiło. Niestety, po wojnie, Radulski i Orłowicz zostali przez komunistyczne władze wykreśleni ze zbiorowej pamięci - pierwszy ze względu na lata spędzone w sowieckim łagrze, a potem w armii generała Andersa, obaj ze względu na powojenną, londyńską emigrację. Tuż przed wybuchem II wojny światowej Teatr pożegnał się z wolną Rzeczpospolitą patriotycznym widowiskiem plenerowym Hymn na cześć oręża polskiego L.H. Morstina, zrealizowanym na dziedzińcu wawelskim. Jesienią 1939 roku zespół pracował jeszcze kilka tygodni, ale wkrótce został zmuszony do opuszczenia gmachu.

Przez pięć lat działał tu teatr niemiecki – obiekt szczególnej troski hitlerowskiej propagandy oraz gubernatora Hansa Franka, który z upodobaniem zapraszał do loży cesarskiej odwiedzających Kraków przywódców Trzeciej Rzeszy. Nad majątkiem Teatru czuwała tylko niewielka grupka polskich pracowników technicznych, którzy z narażeniem życia uratowali przed zniszczeniem m.in. freski w garderobie Solskiego i teatralną bibliotekę.

Prapremiera jego groteskowego i pełnego absurdu Tumora Mózgowicza spowodowała, prócz nielicznych głosów uznania, falę ataków ze strony krytyki. Niezrażony tym Trzciński nadal poszukiwał nowości. Jako jedyny w Polsce konsekwentnie wystawiał ekspresjonistów i współpracował ze znakomitymi scenografami – kubistami, konstruktywistami, kolorystami. W nowoczesny sposób realizował klasykę – w 1923 roku po raz pierwszy w Krakowie wystawił plenerową, monumentalną inscenizację – Odprawę posłów greckich J. Kochanowskiego na dziedzińcu wawelskim.

Jego następca, Zygmunt Nowakowski, zdecydował się na próbę zmiany programu artystycznego, stawiając na przedstawienia popularne, widowiskowe, a jednocześnie stojące na najwyższym poziomie. Krakowiacy i górale W. Bogusławskiego, Turandot C. Gozziego czy Balladyna J. Słowackiego biły rekordy kasowe. Z kolei Juliusz Osterwa – artysta obdarzony niezwykłą charyzmą – w czasie trzyletniej dyrekcji postawił na ambitny repertuar, przyczynił się do udoskonalenia zespołu, a co najważniejsze – zaprezentował swoje największe kreacje aktorskie. Organizował regularne przedstawienia dla młodzieży, przyczyniając się do wychowania całego pokolenia krakowskich teatromanów.


Teatr po wojnie
Ponowne otwarcie Teatru nastąpiło 19 lutego 1945 roku. Pierwsze sezony były jeszcze bardzo „przedwojenne” – wrócił dyrektor Frycz i większa część zespołu, grano tradycyjny, głównie polski repertuar. Jednak zmiany wynikające z nowej sytuacji politycznej były nieuniknione. Frycza odwołano, zarzucając mu konserwatyzm.

W 1946 roku Teatr im. J. Słowackiego został na kilka lat połączony ze Starym Teatrem, co miało ułatwić władzom nadzór nad obiema instytucjami. W 1947 roku kierownictwo objął Bronisław Dąbrowski. Był najdłużej urzędującym dyrektorem przy placu Św. Ducha – pozostał na stanowisku, wyjąwszy kilkuletnią przerwę, aż do 1972 roku. W latach czterdziestych Teatr dysponował jednym z najlepszych w Polsce zespołów aktorskich.

Owcze źródło, L. de Vega, 1948 r. Reżyseria – Bronisław Dąbrowski, scenografia i kostiumy – Andrzej Pronaszko. Fot. F. Nowicki
U boku mistrzów – Zofii Jaroszewskiej, Jana Kurnakowicza, Jerzego Leszczyńskiego, Antoniego Fertnera, Eugeniusza Fuldego, Ludwika Solskiego – zaczynała karierę grupa wybitnych, młodych aktorów - m.in. Halina Gryglaszewska, Halina Mikołajska, Marta Stebnicka, Marian Cebulski, Adam Hanuszkiewicz, Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki. Ich pokoleniowy debiut to jeden z fenomenów w dziejach polskiego teatru. Pierwsza, trzyletnia dyrekcja Dąbrowskiego przyniosła Teatrowi zasłużony sukces. Publiczności podobały się zrealizowane z rozmachem przedstawienia w jego reżyserii – Wieczór Trzech Króli i Sen nocy letniej Szekspira, Owcze źródło L. de Vegi i in. Nie brakowało spektakli kameralnych i nastrojowych – jak Trzy siostry Czechowa.

Kaukaskie kredowe koło, B. Brecht, 1954 r. Reżyseria: Irena Babel, scenografia: Andrzej Stopka. Fot. F. Węglowski
Okres stalinowski Teatr przetrwał w niezłej kondycji artystycznej, prawie udało się uniknąć powszechnie obowiązującego w tych latach socrealizmu. Powstało kilka świetnych przedstawień. Dekoracje do paru inscenizacji zaprojektował Tadeusz Kantor. Po październiku 1956 zrealizowano tu pierwsze w powojennej Polsce Wyzwolenie Wyspiańskiego. W latach sześćdziesiątych, choć dynamika wydarzeń artystycznych nieco osłabła, wartościowych zjawisk było niemało. Oprócz Dąbrowskiego reżyserowali m.in. Władysław Krzemiński, Bohdan Korzeniewski, Wilam Horzyca, Kazimierz Dejmek, Jerzy Goliński. Na wyjątkowo wysokim poziomie stała scenografia – m.in. dzięki Tadeuszowi Brzozowskiemu, Wojciechowi Krakowskiemu, Lidii i Jerzemu Skarżyńskim czy jednemu z najwybitniejszych scenografów europejskich Andrzejowi Kreutz-Majewskiemu, który w Teatrze im. J. Słowackiego debiutował. Do dziś są pamiętane uhonorowane nagrodami spektakle: Las A. Ostrowskiego, Urząd T. Brezy, Namiestnik R. Hochhutha, śmiałe artystycznie inscenizacje klasyki polskiej - jak Dziady Mickiewicza, a także prapremiery dramatów Widok z mostu A. Millera i Powrót do domu H. Pintera. Wyrazistym zjawiskiem były świetne, drapieżne przedstawienia Lidii Zamkow – wśród nich Makbet Szekspira, Wizyta starszej pani F. Dürrenmatta, Król Edyp Sofoklesa, Wesele Wyspiańskiego.

W latach siedemdziesiątych Teatrem kierowała Krystyna Skuszanka. W 1976 roku otwarto w budynku dawnego domu machin małą scenę Miniatura – na której debiutowało wielu reżyserów, m.in. Krystian Lupa, Jacek Bunsch, Marcel Kochańczyk. Szerszym echem odbiły się spektakle o silnym podtekście publicystycznym – jak Sprawa Dantona i Dziewięćdziesiąty trzeci S. Przybyszewskiej w reż. Jerzego Krasowskiego, i o ambicjach reinterpretacji repertuaru narodowego – m.in. Lilla Weneda Słowackiego i Akropolis Wyspiańskiego w reż. Skuszanki. Do odważniejszych decyzji należało wystawienie Ślubu W. Gombrowicza. Już po wyborze polskiego Papieża odbyła się prapremiera dramatu Karola Wojtyły Brat naszego Boga – na przedstawienia przyjeżdżały pielgrzymki widzów.

Lata 80.
Lata osiemdziesiąte należały do wyjątkowo trudnych. Trwającą zaledwie kilka miesięcy dyrekcję Andrzeja Kijowskiego przerwał stan wojenny. W 1982 roku kierownictwo artystyczne objął Mikołaj Grabowski. Na małej scenie wystawiał m.in. eksperymentalne dramaty Bogusława Schaeffera, na dużej realizował niepokorne spektakle w ironiczny sposób portretujące polskie społeczeństwo, poszukujące źródeł narodowych kompleksów i uprzedzeń, m.in. Trans-Atlantyk W. Gombrowicza i Listopad H. Rzewuskiego.

Wizerunek Teatru określiły w tych latach także przedstawienia Rudolfa Zioły – Mały bies F. Sołoguba, Psie serce M. Bułhakowa, Oni Witkacego, ukazujące świat ludzi rozdartych między upodleniem a wzniosłością.

 We wrześniu dyrekcję objął Jan Paweł Gawlik. Budzące wiele kontrowersji okoliczności odwołania Mikołaja Grabowskiego sprawiły, że jego następca stanął w obliczu poważnych trudności w artystycznym zarządzaniu teatrem. W repertuarze Gawlik starał się nawiązywać do tradycji – wystawiano m.in. Wyspiańskiego, Słowackiego, Rydla, Bałuckiego, a z literatury obcej m.in. Bułhakowa, Gogola, Dürrenmatta. Za jego kadencji rozpoczęto starania o remont znajdującego się w tragicznym stanie technicznym budynku.
W roku 1989 dyrekcję objął na kilka miesięcy Jan Prochyra. Okres PRL zakończył się przy placu Św. Ducha kryzysem. Groźba zamknięcia teatru, skłócony zespół i paraliż organizacyjny sprawiły, że o Teatrze im. J. Słowackiego znów było głośno – niestety, z pozaartystycznych powodów.

Teatr po 1989 roku
Po roku 1989 realne stało się uratowanie budynku przed grożącą mu śmiercią techniczną. Za dyrekcji Jerzego Golińskiego pojawiła się szansa zorganizowania w Teatrze im. J. Słowackiego pierwszej w demokratycznej Polsce prestiżowej konferencji: sympozjum Komitetu Bezpieczeństwa i Współpracy Europejskiej (KBWE).

Z tej okazji rozpoczęto generalny remont Teatru. Oprócz renowacji zabytkowych wnętrz zaplanowano m.in. wymianę instalacji, montaż klimatyzacji, wybudowanie podziemnych pomieszczeń. Przez cały sezon 1990/1991 trwały intensywne prace, wykonywane jednocześnie przez kilkadziesiąt ekip. Gdy z widowni wymontowane zostały fotele i podłoga, urządzono miejsce do gry za opuszczoną żelazną kurtyną – na scenie, gdzie ustawiono krzesła dla publiczności. Próby odbywały się wśród hałasu i pracujących robotników.

W takich warunkach zostały zrealizowane m.in.: Burza Szekspira i Obóz wszystkich świętych T. Nowakowskiego. Aktorzy, wspólnie pokonując trudności, znów zaczęli tworzyć rozumiejący się zespół. W drugim sezonie dyrekcji Golińskiego nastąpił powrót do normalnej pracy. Wystawiono na dużej scenie m.in. Klątwę Wyspiańskiego, Damy i huzary Fredry, w Miniaturze Dziką kaczkę Ibsena i Wesele Figara P. de Beaumarchais. Reżyserowali, obok Golińskiego, m.in. Mikołaj Grabowski, Anna Polony i Józef Opalski, z młodszych Julia Wernio i Marek Fiedor.

Teatr zawdzięcza Jerzemu Golińskiemu nie tylko przeprowadzenie pierwszego etapu remontu i scalenie zespołu, ale też powstanie fundacji Bractwo Sympatyków Wielkiego Budynku Przy Placu Świętego Ducha, która, m.in. dzięki pomocy finansowej amerykańskiej Polonii, przez kilka lat wspierała ratowanie gmachu. W 1992 roku kierownictwo objął Bogdan Hussakowski – wcześniej dyrektor teatrów w Opolu i w Łodzi. Razem z nim przybyła spora grupa aktorów oraz zastępca dyrektora Wiktor Herzig.

21 października 1993 roku Teatr obchodził 100-lecie istnienia. Uroczystości były świętem, na które zjechali goście z całej Polski. Jubileuszowe przedstawienie przygotowane przez Gustawa Holoubka nawiązywało do spektaklu inauguracyjnego – grano m.in. fragmenty Zemsty i Balladyny.

Bogdan Hussakowski starał się budować oryginalny repertuar oparty na dramaturgii współczesnej i mało znanej klasyce. Wprowadził na afisz wiele prapremier, m.in. Wariacje Goldbergowskie G. Taboriego, Za i przeciw R. Harwooda czy prawie nieznaną sztukę E. O'Neilla Spętani. Grano też rzadko wystawiane sztuki Corneille'a, Rojasa, Valle-Inclána. Jedną z wartościowych inicjatyw było zaproszenie do współpracy rosyjskiego reżysera Walerego Fokina. Jego kameralny Bobok wg Dostojewskiego był przedstawieniem bez wątpienia wybitnym. Sukces odniósł też świetnie, zespołowo zagrany Obywatel Pekoś T. Słobodzianka w reż. Grabowskiego. W teatrze reżyserowali ponadto: Jerzy Goliński, Giovanni Pampiglione, Maciej Prus, Waldemar Zawodziński, Tomasz Zygadło i in. Hussakowski umożliwił start kilku liczącym się reżyserom najmłodszego pokolenia - m.in. Pawłowi Miśkiewiczowi, Bartoszowi Szydłowskiemu, Remigiuszowi Brzykowi. Do osobistych osiągnięć reżyserskich Hussakowskiego należały m.in. Tańce w Ballybeg B. Friela – wzruszająca opowieść o „irlandzkich trzech siostrach”, Wesele E. Canettiego – epicki obraz skarlałego mieszczańskiego świata i Wielka magia E. de Filippo – rzecz o sile ludzkich złudzeń.

W latach 1999-2016 dyrektorem teatru był Krzysztof Orzechowski. Za jego kadencji debiutowali w Teatrze im. Juliusza Słowackiego uznani dziś reżyserzy – m.in. Maja Kleczewska. Spektakle realizowali m.in. Barbara Sass, Katarzyna Deszcz, Magdalena Łazarkiewicz, Tadeusz Bradecki, Maciej Wojtyszko, Rudolf Zioło, a także artyści młodszego pokolenia: Agata Duda-Gracz, Grzegorz Wiśniewski, Piotr Kruszczyński, Rafał Sabara, Maciej Sobociński.

Teatr dziś
Od 2016 roku dyrektorem teatru jest Krzysztof Głuchowski, a kuratorem programu artystycznego Bartosz Szydłowski. Duchowym partnerem teatru obrali oni Stanisława Wyspiańskiego. Trudno znaleźć bardziej odpowiedniego i bliższego temu miejscu patrona. Jego idea poszukiwań głębszych sensów, odczarowywania tego teatru, Krakowa, Polski z bylejakości i wygodnictwa nadal inspiruje i nadal jest aktualna.

 
Kierując się tekstami, ale przede wszystkim myślą Wyspiańskiego teatr próbuje budować swą nową tożsamość. Miejsca żywo dyskutującego z aktualną sytuacją w Krakowie, kraju i na świecie. Miejsca otwartego na myśli, dialog i różne formy sztuki (oprócz teatru, także muzykę, taniec, plastykę czy film). Miejsca przyjaznego ludziom w każdym wieku. Zapraszającego najwyższej klasy artystów, by wspólnie patrzeć na świat, poszukiwać i tworzyć – odważnie, głęboko… i z czułością.

Aktualnie spektakle prezentowane są na trzech scenach: Duża Scena, Scena MOS i Scena Miniatura. Przedstawienia tworzą tu wybitni współcześni reżyserzy, m.in.: Anna Augustynowicz, Agnieszka Glińska, Michał Borczuch, Remigiusz Brzyk, Wiktor Rubin, Radosław Rychcik, Grzegorz Wiśniewski. Oprócz spektakli Teatr otwarty jest na projekty muzyczne (m.in. cykl koncertów Something must break, którego kuratorem jest Artur Rojek), taneczno-ruchowe (m.in. KRoki - Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego), czy filmowe (m.in. Przywrócone arcydzieła Łukasza Maciejewskiego).

Dodatkowo odbywają się w nim różnorakie projekty edukacyjne (m.in. w niedawno zmodernizowanym Domu Rzemiosł Teatralnych). Co niedzielę odbywają się również spotkania Krakowskiego Salonu Poezji, a co miesiąc spotkania teatralno-filozoficzne z cyklu Sztuka Myślenia.

źródło:Diana Poskuta-Włodek teatrwkrakowie.pl
fot. małopolska.pl

spektakle online: https://teatrwkrakowie.pl/

opracowałą: Agnieszka Sobiak