Gdzie są atrakcyjne książki dla młodzieży?

Dzisiejsza młodzież nie wyobraża sobie świata bez telefonów komórkowych czy komputerów, a do książki trzeba ją przekonywać. Wydaje się, że w starszych pokoleniach nadal jeszcze funkcjonuje kult książki (czy raczej słowa pisanego/drukowanego), i nawet gdy nie jest ona czytana, to nie wypada jej tak po prostu wyrzucić – dlatego biblioteki z okazji wiosennych porządków otrzymują tyle książek w darze, wśród których znajdują się np. z dedykacją „Z okazji I Komunii Maciusiowi – Babcia". Smutne, że wnuczek po latach pozbywa się takiego przedmiotu... W każdym razie książka dziś walczy o swój byt, także fizyczny. A jeżeli etap dorastania będzie przebiegał bez książek, zabraknie lekturowego łącznika między dzieciństwem a dorastaniem.

Obecnie więcej nastolatków niż dorosłych korzysta z bibliotek. Najłatwiej z akcjami promującymi literaturę trafić do dzieci, podejście do młodzieży jest wypracowywane, dorosłych zaś przymusić do korzystania z biblioteki nie da się obowiązkiem szkolnym – to oczywiste. Każdy nieczytający dziś nastolatek za chwilę może stać się nieczytającym dorosłym, dlatego tak ważne jest, by okres dorastania nie stał się czasem „czytelniczej zapaści".

Kryzys literatury młodzieżowej?

Młodzież nie chce w lekturach nachalnego dydaktyzmu. Dziś nie może być mowy o pisaniu ad usum delphini. W jakiej więc kondycji jest literatura młodzieżowa? Przede wszystkim trzeba wskazać na kwestię terminologiczną, tj. czym jest tzw. literatura dla młodzieży. W teorii literatury mówi się o „literaturze dla dzieci i młodzieży", łącząc dwie grupy odbiorców, które jednak mają inne potrzeby i preferencje. W wieku kilkunastu lat zwykle następuje odrzucenie tradycyjnej baśni. Fascynacja światem magii i cudowności może przerodzić się w zainteresowanie np. literaturą fantasy, niemniej wyjście z etapu baśni Grimmów, Andersena, Perraulta jest naturalne. Upraszczając: jedną z najbardziej oczywistych zasad książki dziecięcej jest szczęśliwe zakończenie lub rozwiązanie, które nie zakłóca przeświadczenia o ładzie świata. Etap dorastania natomiast burzy to dziecięce wyobrażenie o konieczności happy endu, więc wymaga treści wspierających dojrzewanie, mocnych i autentycznych w warstwie emocji. Przez odbiór dzieła literackiego może dokonywać się rytuał przejścia (rite de passage) prowadzący do lektury rzeczywistej, tj. odczytywania świata, o czym pisze Grzegorz Leszczyński [1]. O obrzędach inicjacyjnych mówi się w kontekście mitu i baśni, jednakże jest to też istotna funkcja literatury młodzieżowej, gdyż każdy utwór literacki w pewnym sensie odnosi się do wcześniejszych, jednostkowych lektur i równocześnie jest osadzany w społecznym procesie inicjacji kulturowej [2]. Można więc powiedzieć, że kolejne, coraz bardziej współczesne narracje realizują bardzo pierwotną potrzebę.

Aktualnie literatura nie przechodzi kryzysu, raczej formalne przekształcenia, które są naturalne w procesie historycznoliterackim. I to może być dla niej ożywcze. Na przykład: młodzież raczej nie sięgnie po Sienkiewiczowską trylogię, lecz powieści historyczne wpisujące się w „nurt mówienia o przeszłości jako cząstce nowych czasów" [3] – jak najbardziej. Ten postulat realizują powieści Haliny Popławskiej (Talerz z Napoleonem, Szpada na wachlarzu, Jak na starym gobelinie), Ewy Nowackiej (Ursa z krainy Urartu, Śliczna Tamit, Biały koń bogów, Małgosia kontra Małgosia) czy Bolesława Mrówczyńskiego (Miecz Kagenowy), a z bardziej współczesnych: Joanny Rudniańskiej (Kotka Brygidy), Krystyny Siesickiej (Powiem Julce), Grzegorza Gortata (Szczury i wilki), Erica Emmanuela Schmitta (Dziecko Noego) czy Markusa Zusaka (Złodziejka książek). Grzegorz Leszczyński zauważa „[...] że autorzy współczesnej prozy o tematyce dziejowej poszukują nowych, nieznanych lub przynajmniej nie eksponowanych wcześniej dróg nawiązania kontaktu z nastoletnim czytelnikiem, poszukują formy zdolnej połączyć niechętnie przez czytelnika odbieraną problematykę dziejową z zagadnieniami dla nastolatka ważnymi, aktualnymi, bardzo współczesnymi" [4].

Przeobrażenia dotyczą też literatury przygodowej adresowanej do młodzieży. Robinsonady, rozmaite przygody na morzach i lądach już nie wystarczają. Powieść młodzieżowa w warstwie problematyki musi konfrontować nastolatka ze światem dorosłych. Dopiero krystalizująca się postawa wchodzących w dorosłość dzieciaków jest antidotum na skostnienie i zdemoralizowanie nauczycieli, rodziców, opiekunów i innych dorosłych. Niekiedy nie jest to główny problem prozy współczesnej – tym lepiej, bo nie o nachalne moralizatorstwo tu chodzi. I w tym sensie problemy Harry'ego Pottera nie są oderwane od rzeczywistości (chodzi m.in. o relację głównego bohatera z wujostwem). Warto obok powieści Edmunda Niziurskiego czy Zbigniewa Nienackiego proponować Roalda Dahla (Matylda, Państwo Głuptakowie, Wielkomilud), Neila Gaimana (Karolina, Księga cmentarna), Philipa Pullmana (Byłem szczurkiem, Zegar czyli Nakręcona opowieść, Mroczne materie), Grzegorza Gortata (Szczury i wilki).

„Polska proza dla młodych czytelników – stwierdza Grzegorz Leszczyński – podąża przede wszystkim drogą, którą z perspektywy czytelniczej można by określić jako rozpoznawanie dróg życia młodzieży współczesnej" [5]. Stąd też najnowsze powieści, jak Stendhalowskie „zwierciadło przechadzające się po gościńcu", bezustannie wychwytują wszystkie najbardziej aktualne problemy. Tematami książek, przeznaczonych nie tylko dla młodzieży, stały się rozwody (B. Kosmowska, Pozłacana rybka), kalectwo, choroby i przedwczesna śmierć (M. Papuzińska, Wszystko jest możliwe; M. Baranowska, To jest wasze życie; A. Kępiński, Lęk), poligeniczność kulturowa i narodowa (E. Grętkiewicz, Szczekająca szczęka Saszy), narkotyki (B. Rosiek, Pamiętnik narkomanki; A. Onichimowska, Hera, moja miłość), niechciana ciąża (M. Fox, Magda.doc; E. Nowacka, Małe kochanie, wielka miłość; D. Terakowska, Ono), sekty (A. Onichimowska, Lot Komety). Z drugiej strony, są też ciepłe powieści o pierwszej miłości, sile przyjaźni i rodzinie, na którą można liczyć (cykl M. Musierowicz) oraz takie, które przełamują schemat tzw. powieści dla dziewcząt (E. Nowacka, Miłość, psiakrew). Internet to też jeden z nowszych tematów podejmowanych przez literaturę młodzieżową. Sieć funkcjonuje jako część życia nastolatków, np. powieść Niebo z widokiem na niebo Magdy Fox opowiada o parze zakochanych nastolatków, którzy odnaleźli się w cyberprzestrzeni.

Nie mamy kryzysu literatury, co najwyżej kryzys wartości, który literatura – często nazywana „czułym sejsmografem" – błyskawicznie wychwytuje. Dlatego też powieści dla młodzieży nie pozostawiają czytelnika w dobrym samopoczuciu, nie prezentują aksjologicznych rozstrzygnięć. Najważniejsze, by przez te mocne, niejednokrotnie agresywne przykłady, dorastający czytelnik odczuwał potrzebę ładu w chaosie [6]. Tadeusz Różewicz pisał, że „człowiek współczesny / spada we wszystkich kierunkach" (Spadanie) – skoro taka jest „dorosła" rzeczywistość, dlaczego inaczej ma się czuć nastolatek? Czytanie książki zaś ma tu tę terapeutyczną wartość, że już sam akt lektury jest ciągły, linearny, uporządkowany, czyli przeciwstawny rozproszonemu, „hipertekstowemu" odbiorowi rzeczywistości. Tym ważniejsze są takie lektury jak Dziesięć stron świata Anny Onichimowskiej – powieści uczącej otwartości i tolerancji przez przedstawienie losów dziesięciu piętnastolatków różniących się miejscem zamieszkania, kulturą, wyznaniem.

Pożądana lektura

Książka młodzieżowa to głównie taka, która istnieje w sferze wyborów czytelniczych nastolatków. W niediachronicznym ujęciu Cierpienia młodego Wertera Goethego czy Kordian Słowackiego obecnie książkami młodzieżowymi nie są, choć pierwsza była chętnie czytana przez młodych romantyków, a druga stała się elementem wychowania patriotycznego XIX-wiecznej szlachty polskiej. Dziś dla młodzieży są to przede wszystkim lektury szkolne, a już taka kwalifikacja dla większości niweczy przyjemność czytelniczą, nie mówiąc już o tym, że zdarzają się poloniści, którzy chętnie spaliliby lektury zalecane przez MEN [7].

Badania Zofii Zasackiej [8] wskazują, że to płeć jest jednym z czynników najbardziej różnicujących wybory lekturowe. Czy więc dzielić księgozbiór na „dziewczyński" i „chłopięcy"? Może nie tak wprost go nazywając, ale niewątpliwie zróżnicowanie pod względem płci należy uwzględniać. Według Danuty Świerczyńskiej-Jelonek: „Książki, które mówią o doświadczeniach i przeżyciach młodości, literatura, która niesie czytelnikowi zarówno doświadczanie smutku i bólu ludzkiej egzystencji, jak i nadzieję odkrycia tajemnicy udanego życia, spełnionych miłości i marzeń, nigdy dla młodości nie za dużych, ma więc swoje ustalone miejsce w życiu współczesnych nastolatków, przede wszystkim dziewcząt, bo to przede wszystkim one czytają" [9].

Badania pokazują, że chłopcy czytają mniej, a i oferta dla nich nie jest zbyt bogata. Podczas VII Katowickich Prezentacji Bibliotecznych, które odbyły się 19.11.2010 roku, była mowa m.in. o braku książek dla chłopców. Czas Robinsona, Tomka Sawyera i Winnetou przeminął, Ostatni Mohikanin udał się do lamusa razem z powieściami traperskimi, indiańskimi, historycznymi i wojennymi. Joanne K. Rowling zamknęła cykl o Harrym Potterze; mały czarodziej dorósł, a jego następców brakuje – podczas panelu dyskusyjnego mówiła o tym prof. Joanna Papuzińska [10].

W tym wypadku należałoby więc mówić nie tyle o kryzysie literatury młodzieżowej, co deficycie pewnych gatunków. Kryzysem natomiast niekiedy można nazwać to, co młodzieżowy odbiorca znajduje na bibliotecznych półkach. Książkę, z której nikt nie skorzystał przez kilka lat, należałoby magazynować, w wolnym dostępie zaś powinna się znaleźć taka, której grozi zaczytanie.

To, co dzieje się w literaturze dla tzw. dorosłych, nie omija też literatury dziecięcej i młodzieżowej. Znakiem czasu jest znoszenie kolejnych tabu. Śmierć, seksualność, przemoc, wykorzystanie – te tematy już funkcjonują w literaturze dla dzieci. Jak nigdy wcześniej, dzisiejsza proza dla młodzieży nie może być – posługując się metaforą Herberta – „od mięsa życia odrąbana". Takie powieści są, tylko – jak się wydaje – ten obszar literatury współczesnej powinien być stale rozpoznawany przez tych, od których zależy kultura czytelnicza młodzieży. Problemem jest to, że młodzież po te książki nie sięga masowo.

Jakie książki proponować młodzieży?

Bibliotekarz może czuć się w takiej sytuacji zdezorientowany, gdyż jego pełnoletni gust czytelniczy prawdopodobnie preferuje zupełnie inny typ literatury, warto więc poszukać pomocy w kompletowaniu księgozbioru.

Po pierwsze, należy słuchać samych zainteresowanych. Dezyderaty czytelnicze, prośby o konkretne tytuły powinny być w miarę możliwości spełniane.

Po drugie, ankiety i sondaże. Przytoczone badania czytelnictwa młodzieży zrealizowane przez Zofię Zasacką konkretnie wskazują, po jakie książki nastolatki sięgają najchętniej – i to powinna być oczywista wskazówka dla placówek kompletujących swój księgozbiór.

Po trzecie, rankingi i nagrody. Na przykład budząca kontrowersje co do wartości proza Doroty Masłowskiej powinna znaleźć się w modelowej bibliotece młodzieżowej. Bijący rekordy popularności cykl o Harrym Potterze – nawet w większej liczbie egzemplarzy, bo kolejne tomy bardzo szybko są zaczytywane. Cykl o wampirach Stephanie Meyer – też. W końcu wybory czytelnicze i liczba wypożyczeń są ostatecznym probierzem.

Po czwarte, tzw. kanon – nadal nośny znaczeniowo i zrozumiały dla współczesnego odbiorcy, obejmujący polską i obcą klasykę literacką oraz lektury szkolne (niestety, z atrakcyjnością tych ostatnich bywa różnie...).

Po piąte, wybory eksperckie. Niewątpliwym znawcą literatury młodzieżowej jest Grzegorz Leszczyński. Powołując się na autorytet uczonego, jak najbardziej można skorzystać z jego „Skandalicznie subiektywnego kanonu na początek wieku" [11].

Po szóste... – tu jest miejsce na wkład własny bibliotekarza czy zespołu pracowników odpowiedzialnych za daną wypożyczalnię. Każda agenda biblioteczna jest w mniejszym lub większym stopniu profilowana przez relację, jaka wytwarza się na linii bibliotekarz–czytelnik. Tego czynnika nie można pomijać. Bibliotekarz nieprzekonany do danej literatury będzie ją z oporami polecał lub z przekonaniem odradzał; książki, które uzna za dobre, wyeksponuje, a „plugawe" – może nawet schowa w kantorku tudzież pod ladą. Ciekawy i prosty sposób na zachęcenie młodzieży do czytania klasyki ma Mirosława Sobecka – zielonogórska bibliotekarka pracująca w bibliotece Zespołu Szkół Zawodowych. Otóż jest taka półka „mix", gdzie obok chodliwych tytułów i romansowych czytadeł stoją perły literatury światowej – i ten pomysł się sprawdza: nastolatki zaczynają od romansów D. Steel czy aktualnie bardzo modnej S. Meyer, po czym trafiają na Annę Kareninę [12]. Po powieści Tołstoja z półki ph. „literatura powszechna" być może wcześniej by nie sięgnęły.

W ten sposób można zbudować księgozbiór, który będzie żywy i ruchomy. Powinien być to zbiór książek wzbudzających emocje. Zakurzone książki na półkach nie są chlubą dla biblioteki, ale regularni czytelnicy, między którymi krążą lektury – tak.

Rozpoznania też wymaga wszystko, co mieści się w sferze literatury internetowej. Jeśli bibliotekarz ma być przewodnikiem po wartościowych tekstach, nie może nie dostrzegać tego istotnego, nowego obszaru, jakim jest liternet. Rozpoznanie tego zjawiska jest o tyle trudne, że jest ono nowe i przeobrażające się nieustannie – stąd problem z klasyfikowaniem i „magazynowaniem" dzieł, które funkcjonują w sieci. Czy w ogóle e-bibliotekarz powinien tym się zajmować? Myślę, że tak, choć prawdopodobnie pewne formy literatury internetowej szybko znikną wchłonięte przez cyberprzestrzeń i zostanie zbiór martwych linków.

***

Reasumując: literatura o nastolatkach nie zginie, bo młodzież to fragment rzeczywistości, i jako temat i problem stale będzie się pojawiała w tekstach kultury; literatura dla nastolatków przekształca się, co jest naturalne, i o ile wiek XX niektórzy nazywają „stuleciem dziecka", to obecne stulecie może się stać „stuleciem młodości" (kult młodości oczywiście nie jest tożsamy z wiekiem dojrzewania); książce nie grozi śmierć (jeszcze), ale zmieniają się nośniki – lepiej nie widzieć w nich zagrożenia, lecz wykorzystać je do promocji wartościowej literatury. Póki e-czytniki nie są na tyle popularne, by każdy mógł mieć przy sobie nośnik danych ze wszystkimi swoimi ulubionymi lekturami, książka nie może przestać być modna. W przeciwnym razie, gdy już czytniki e-booków będą powszechne i ogólnodostępne, może się okazać, że ich właściciele nie mają ulubionych książek, którymi mogliby je wypełnić.

A na tytułowe pytanie chciałabym odpowiedzieć: w bibliotece.

 
Joanna Wawryk

   

 


[1] Zob. G. Leszczyński, Baśń: rytuał przejścia (rite de passage), [w:] Kulturowe konteksty baśni, t. 2: W poszukiwaniu straconego królestwa, red. G. Leszczyński, Poznań 2006. Według Mircei Eliadego, mity i baśnie wywodzą się z rytuałów inicjacji – pisał też o tym Bruno Bettelheim (Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, tłum. D. Danek, Warszawa 1996, s. 66).

[2] Zob. G. Leszczyński, Baśń: rytuał przejścia..., s. 41.

[3] Tenże, Bunt czytelników. Proza inicjacyjna netgeneracji, Warszawa 2010, s. 118.

[4] Tamże, s. 125.

[5] Tamże, s. 185.

[6] Zob. tamże, cz. 3: W poszukiwaniu straconego ładu.

[7] J. Rudnicki, Palę lektury, „Wysokie Obcasy" 23.07.2011 [online]. Dostęp: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9974648,Pale_lektury_.html?as=2&startsz=x [odczyt: 23.12.2011].

[8] Zob. Z. Zasacka, Doświadczenia czytelnicze gimnazjalistów – biblioteki publiczne i szkolne jako źródło czytanych książek, „Bibliotekarz Lubuski" 2010, nr 2.

[9] Cyt. za: G. Leszczyński, Bunt czytelników..., s. 189.

[10] Zob. I. Tumas, Wanted – poszukiwana książka dla chłopców, „Guliwer" 2010, nr 2, s. 79.

[11] Spis książek wraz z krótkimi ich przedstawieniami jest zawarty w publikacji G. Leszczyńskiego, Magiczna biblioteka. Zbójeckie księgi młodego wieku, Warszawa 2007.

[12] Zob. Czytamy w Polsce: Jak Steel wypiera klasykę? [Z M. Sobecką rozm. M. Sałwacka]. Dostęp: http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,9825764,Czytamy_w_Polsce__Jak_Steel_wspiera_klasyke.html [odczyt: 27.12.2011].