Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /libraries/cms/application/cms.php on line 470
Odkrywanie biblioteki na nowo - Bibliotekarz Lubuski

Odkrywanie biblioteki na nowo

Dawno temu w jednym z miast aglomeracji śląskiej

 Jestem studentem. Pobudka o 6.00. Muszę się spieszyć, mam o 7.20 autobus do Katowic. Biblioteka Uniwersytecka otwarta jest od 8.00, ale najpierw muszę odnaleźć w katalogu odpowiednie sygnatury i wypisać rewersy. Ostatnio czeka się na książkę tylko dwie godziny. Super! Szkoda, że nie można samemu wejść między regały. Potem znów wyprawa do wydziałów zamiejscowych i ta sama operacja. Dobrze, że dziś biblioteka czynna do 19.00. A może przyjdą zamówione trzy dni temu pozycje z filii w Cieszynie do Biblioteki Śląskiej? Jak nie, to kolejną sobotę przesiedzę wczytelni, na mikrofilmy czeka się dwa tygodnie – to trochę długo. Ech! Budowana jest Krajowa Akademicka Sieć Komputerowa, może kiedyś zawita w bibliotece – pomyślałem.

 

Czasy obecne

 Jestem czytelnikiem. Dziś swobodnie mogę przeglądać katalog biblioteczny i zamawiać zdalnie publikacje, powoli zapominam, co to jest rewers i jak się go wypełniało, nie wspominając o fiszkach w tradycyjnym katalogu (no i o kurzu, który towarzyszył przeglądaniu długich szufladek i wertowaniu kart katalogowych). A jak zapomnę, gdzie jest biblioteka, to aplikacja mobilna przypomni mi o tym. Przechowuje również moją elektroniczną kartę biblioteczną, więc na pewno jej nie zagubię. Mogę również samodzielnie rezerwować wypożyczone materiały, określić maksymalną datę rezerwacji i otrzymam powiadomienie o tym, że ktoś zwrócił publikację. Wówczas po wysłaniu zamówienia udam się po nią w dogodnym dla siebie czasie. Co więcej, nasze miejskie biblioteki coraz częściej wdrażają Książkomaty, a to nic innego jak odbieranie paczki z paczkomatu o dowolnej porze. Bardzo proste i szybkie. Przy okazji można zwrócić to, co przeczytane. Wkładam niepotrzebne mi już lektury do książkomatu albo do tzw. wrzutki. Taka wrzutka to sprytne urządzenie, zarezerwuje zwrot, odwiedziny w bibliotece i może nawet posortować zwracane materiały według odpowiednich kryteriów. Udogodnień jest jeszcze trochę – wszak mogę nie tylko zdalnie zamówić moje materiały, ale i zdalnie je wypożyczyć z dostawą do domu (i w taki sam sposób zwrócić). Niezbędne dane potrzebne do tego zadania wprowadzam podczas zamawiania i po kilku kliknięciach mogę spodziewać się kuriera. Innowacji jest coraz więcej – aby się zapisać, wystarczy połączenie z internetem i robię to zdalnie, niezależnie od tego, czy akurat jestem w pociągu, czy przeglądam prasę elektroniczną na laptopie. Mogę również utworzyć konto biblioteczne przez potwierdzony profil zaufany. Otrzymam wówczas pełny dostęp do konta bez potrzeby weryfikowania danych podczas wizyty w bibliotece.

 Czy mogę się czuć bezpiecznie? Zewsząd przychodzą informacje o kradzieży tożsamości, danych osobowych i wykorzystywaniu do celów przestępczych zdobytej informacji. Tutaj chroni mnie login i hasło znane tylko mnie oraz bezpieczne połączenie – powinno wystarczyć. O resztę dba administrator biblioteki, gdzie dobrze zabezpieczone dane drzemią w czeluściach serwera na jednym z wielu wirtualnych dysków. Czy taki wirtualny kontakt z biblioteką jest dobry? Na pewno wygodny, szybki i nowoczesny, pozwala zaoszczędzić sporo czasu i zdrowia. Choć z nostalgią wspomina się XVI-wieczne woluminy, wydobywane z zakamarków magazynu, przeglądane w białych rękawiczkach na stole w czytelni. Z poziomu wyszukiwarki Integro możemy załatwić zdalnie niemal wszystko, co kiedyś wymagało fizycznej obecności w placówce. I to niezależnie od platformy oraz posiadanego sprzętu, bo nie ma znaczenia, czy wykonuję pewne czynności na laptopie, tablecie czy smartfonie. Ba! Odpowiednie powiadomienia w systemie pamiętają za mnie o zobowiązaniach wobec biblioteki – pilnują terminów zwrotu, wysyłki zamówień, terminu rezerwacji. Dzięki aplikacji mobilnej mam informacje o nowościach i wydarzeniach kulturalnych w bibliotece, mogę zobaczyć, co jest najbardziej poczytne, poznać ranking najbardziej popularnych autorów i tematów. Wyszukiwanie wsparte nawigacją fasetową staje się szybkie i przyjemne, zbiór danych można łatwo ograniczyć do wymaganych kryteriów jednym lub kilkoma kliknięciami. Co więcej zarówno w Integro, jak i aplikacji mobilnej prezentowane są nie tylko dokumenty mojej biblioteki, ale również propozycje bibliotek cyfrowych czy też katalogów Wolne Lektury, NASBI/OSBI, IBUK Libra i Legimi. To dość duże ułatwienie przy wyszukiwaniu, nie muszę tych samych czynności wykonywać na różnych stronach. Od zamówienia dzieli mnie tylko już jeden krok. Tylko czy potrzebuję oryginału? Może lepszym rozwiązaniem jest kopia cyfrowa artykułu, tabeli czy kilku rysunków? Wszak mój czas też jest cenny, a skoro mogę to zrobić zdalnie, to dlaczego mam z tego nie skorzystać? Z poziomu mulitiwyszukiwarki Integro, a może wygodniej za pomocą aplikacji mobilnej zamówię odbitki cyfrowe. Złożone zamówienia zostają wycenione przez bibliotekarza i po akceptacji kosztów będą dołączone do mojego konta jako odrębne pliki. Po każdym kroku procesu realizacji zamówienia otrzymuję stosowne powiadomienia. Wśród treści będzie również informacja o tym, kiedy kopia będzie gotowa do odbioru.

 Aplikacja mobilna ma wbudowany też skaner kodów kreskowych. Bardzo przydatna funkcja podczas pobytu w księgarni. Dzięki niej można sprawdzić, czy interesująca mnie pozycja znajduje się w bibliotece i w jaki sposób mogę z niej skorzystać. W szczegółach opisu znajdę również lokalizację i status dokumentu. Dziś nie kupię tej książki, zaoszczędzę i pieniądze, i miejsce na regale w moim domowym księgozbiorze, a to, co znajdę w katalogu, pozwoli mi wzbogacić półki mojej wirtualnej biblioteki. Aby trafić do celu, kiedyś potrzebna była mapa, teraz towarzyszy ona już głównie podczas górskich wędrówek, a i tu coraz rzadziej. Najczęściej używamy jednak nawigacji GPS, która doprowadza nas w miarę bezbłędnie z punktu A do punktu B. Tak samo się dzieje, gdy zamówiona pozycja znajduje się wjednej z bibliotek, do której drogi nie znamy, lub jej filii. Aplikacja mobilna współpracuje z Google Maps, więc nie ma problemu ze zlokalizowaniem materiałów w sieci. W moim smartfonie po uruchomieniu aplikacji mProlib i kliknięciu ikonki Nawiguj trafię szybko do celu. W dużych bibliotekach coraz częściej możemy wejść między regały, poznikały hermetyczne magazyny i wszystkie zbiory są dostępne dla czytelnika. Oczywiście przyjemnie jest przeglądać to, co mi wpadnie w oczy, ale nie zawsze mam tyle czasu (awłaściwie to prawie nigdy go nie mam). Aplikacja mobilna posiada informacje o dokładnej lokalizacji zamówionego egzemplarza. Wyszukiwarka Integro poprowadzi i zaprezentuje nam położenie regału, na którym znajduje się zamówiony egzemplarz. A gdy już go będę miał w ręku (kolejki nie zniknęły przy ladzie, tak samo jak kilkadziesiąt i kilkanaście lat temu przed sesją), mogę sobie go sam wypożyczyć. Zafunduję sobie odrobinę nowoczesności i skorzystam z selfchecka, czyli urządzenia do samodzielnego wypożyczania. Szybko, sprawnie i co najważniejsze, bez kolejki.

 O terminowym zwrocie książki przypomną mi powiadomienia typu PUSH lub SMS, w przeciwnym przypadku naliczą się zgodne z regulaminem opłaty za niedotrzymanie moich zobowiązań. Poza tym, jeśli zamówię kserokopię, skan lub dostawę do domu, to te czynności wygenerują również stosowne koszty, które Prolib dopisze do listy opłat na koncie czytelnika. Dzięki płatnościom elektronicznym mogę naliczone opłaty zrealizować z poziomu Integro lub aplikacji mobilnej. I znów udało mi się zaoszczędzić trochę czasu, a tym samym zyskać go więcej na oddanie się mojej ulubionej czynności, jaką jest lektura zamówionych książek.

Krzysztof Henne