Jakość podeszłego wieku – komentarz do artykułu Małgorzaty Młynarskiej

Lars Tornstad w artykule Transcendente in Later Life redefiniuje to, co rozumiane było jako „wycofanie” starcze i umieszcza te pojęcia w nowych ramach teoretycznych. Podwaliną do modyfikacji stały się wcześniejsze prace C.G. Junga, w których stwierdza on, że zadania wieku starszego różnią się od zadań wieku średniego. Socjalizacja i asymilacja społeczna to domena ludzi młodych, z kolei wiek średni i dalej, przynosi potrzebę analizy i introwersji – uzyskania obrazu wewnętrznego, podsumowania własnej osobowości i wyciszenia. Przejście z jednej pozycji postrzegania do drugiej, nazwanej prze Junga, „zbiorową nieświadomością”, może być rozumiane jako transcendentalna zmiana w definiowaniu rzeczywistości.

L. Tornstam, bazując na powyższym, ustanawia nową teorię – gerotranscendencję. Jest to ostatnie stadium naturalnego procesu dążenia do dojrzałości i mądrości. Teoria proponuje restrukturyzację rzeczywistości w porównaniu z typowym obrazem starości. Pozytywne rozpatrywanie schyłku życia ma wzmocnić doświadczanie kosmicznego zjednoczenia z istotą wszechświata. Już sama świadomość, iż istota ludzka nie jest odrębną jednostką, a drobną cząstką olbrzymiej, nieskończonej całości, przynosi ukojenie i uspokojenie. Teoria sugeruje również, iż z wiekiem stopień transcendencji wzrasta w obliczu sprzyjających czynników życia, jednakże może wprost proporcjonalnie maleć względem czynników hamujących np. nacisku kultury zachodu na indywidualizm, a co za tym idzie egocentryzm i perfekcjonizm. W efekcie, starsi ludzie znajdują się na różnych poziomach zaawansowania wewnętrznych przeobrażeń, w kierunku integracji ego, modelu rozwojowego sformułowanego przez Erica Eriksona. Gerotranscendencja zakłada jednak uzyskanie zupełnie nowego spojrzenia. Na podstawie badań, Tornstam wyróżnił trzy poziomy gerotranscendencji, na których równolegle dokonują się zmiany:

– poziom kosmiczny

– poziom ja

– poziom społecznych i indywidualnych związków.

Akceptacja, poczucie więzi z wcześniejszymi generacjami, zmniejszenie lęku prze własnym przemijaniem to główne cechy gerotranscendencji na poziomie kosmicznym. Wewnętrznie, osobiście, intymnie następuje konfrontacja z samym sobą – jest to poziom ja, równoznaczny zakotwiczeniu się w poczuciu autoistnienia. Społeczne i indywidualne związki nabierają głębszego znaczenia, następuje na tej płaszczyźnie eliminacja powierzchowności. Poprzez takie rozumienie rzeczywistości odrzucone zostaje jaskrawe pojmowanie dobra czy zła. Tornstam zakłada, iż zaangażowanie osób starszych, według teorii gerotranscendencji, jest świadomym wyborem i przynosi wysoki poziom zadowolenia i satysfakcji. Również potrzeba samotności nie jest tu wynikiem depresji, czy otępienia, a potrzebą i prawem samotnego „filozofowania”. Co ciekawe, osoby te charakteryzuje wydajność i złożoność sposobów w rozwiązywaniu trudności. Twórca teorii podkreśla, że jakość życia w starości zyskuje nowy wymiar, zdystansowanie pozwala osobie starszej odkryć sacrum – szacunek i cześć dla świata stworzonego dla samego siebie.

Głównym zagrożeniem odsuwającym potencjalną gerotranscendencję w czasie jest konsumeryzm. Wybór osoby starszej oscylującej między dobrami rynkowymi a pogłębianiem relacji międzyludzkich często przysparza trudności. Małgorzata Młynarska po drugiej stronie szali interpretacji przedstawia zjawisko zwane „kidult”, przejaskrawienie będące inną próbą akceptacji starości. Kid (dziecko) i adult (dorosły) określa idealnego konsumenta w średnim lub starszym wieku, który nie zmienia perspektywy myślenia o swojej starości, nie akceptuje jej. Bierze życie „za rogi” intensywnie korzystając z wszelkich dostępnych dóbr techniki, mody i życia społecznego. Można powiedzieć, że poddaje się dyktaturze młodości i nierozsądnych zachcianek. B. Page z University of Miami zauważył, że taka postawa uwstecznia istotę ludzką. Socjologowie upatrują taki typ zachowań wśród osób starszych w szarym dzieciństwie i potrzebie zrekompensowania go poprzez nieustającą zabawę i przyjemność. Niezrealizowane dzieciństwo jest „odrabiane” nawet do śmierci. Średnia dorosłość i starość to wśród „kidultów” pasma operacji plastycznych, zabiegów upiększających i wyczynów ekstremalnych. Nie można też pominąć zakupów gadżetów na bardzo wysokim poziomie technicznym i jakościowym, jednak posiadających status „młodzieżowych”. Małgorzata Młynarska podkreśla, iż czasy w jakich żyjemy, nie dają spokoju nawet osobom po pięćdziesiątce. Presja zewnętrzna jest tak silna, że osoba starsza nieakceptująca upływu czasu i zmian, odrzuca prawdziwe emocje i pragnienia, warunkuje doznawanie szczęścia nabytymi sprawnościami i formalnymi sukcesami. Przez to staje się bezbarwna i nieciekawa, jednopłaszczyznowa. Wielokrotnie opamiętanie przychodzi równorzędnie z doświadczeniem tragedii lub poważnym kryzysem. Autorka zaznacza, że ta zmiana mogłaby dokonać się nawet we wczesnej młodości za sprawą odpowiednich oddziaływań wychowawczych.

W okowach paradoksu znajduje się kolejna grupa seniorów. To kobiety, które doświadczyły dojrzałości poprzez pryzmat kryzysów i nieszczęść. Poziom gerotranscendencji jest u nich bardzo niski, bowiem zapamiętują w bólu smutną przeszłość. Efektywność działania nie jest kierowana poprzez potrzebę wizerunku, chodzi raczej o wykonywanie rutynowych obowiązków na rzecz rodziny, czy krewnych. Skutkiem jest zagłuszenie i zaniedbanie własnych potrzeb i pragnień. Źródło takiego postępowania znajduje się w osobistych doznaniach przemocy, przymusie empatii wobec cierpiących członków rodziny. Najważniejszymi cezurami dla psychicznego życia wielu takich kobiet był moment utraty kogoś bliskiego, uwarunkowania historyczne, specyficzny rodzaj przeżywania relacji rodzinnych naznaczonych przemocą zewnętrzną. Kobiety te bez trudu absorbują się do tych wielokrotnie przymusowych ról. Głównym motorem ich działań zazwyczaj jest potrzeba zredukowania napięcia psychicznego. Nieumiejętność wyjścia z roli osoby cierpiącej, naznaczonej przez los czy nadmiernie obciążonej, utrzymuje się nawet po zaniku czynnika wywołującego ten stan. Małgorzata Młynarska podsumowując analizę przyczyny, która może opóźniać doświadczanie harmonii i równowagi, ustanawia za powód nadmierne zaakcentowanie znaczenia aktywności w życiu. Aktywność tłumaczy jako formę ucieczki od osobistych problemów.

Temat starości jest trudny i delikatny. Z racji mojego trzydziestodwuletniego życia, perspektywa postrzegania wydaje się zawężona (podobnie, jak doświadczanie ciąży, czy porodu dla mężczyzn, choć szanse na starość, a już na pewno na śmierć ma każdy). Na przestrzeni wieków niejednokrotnie podejmowano próby definiowania starości. Okiem socjologa, poszukującego ważnych ról społecznych osób starszych, należy wziąć pod uwagę różnego rodzaju czynniki historyczno-polityczne, kulturowe, czy społeczne. Trafnego, moim zdaniem, podsumowania dokonuje Wojciech Jaruzelski, pisząc: Wiek dojrzały – aby nie mówić podeszły – ma wiele znanych przypadłości. Ma jednakże niewątpliwą zaletę, że nagromadzone doświadczenie pozwala patrzeć z pewnego dystansu, unikać ahistorycznych ocen, myśleć na zasadzie „czarne – białe” i w rezultacie uznać to co prawdziwe, obiektywne, a odsiać fałsz, mętlik, płytkie emocjonalne reakcje. Oczywiście przeszłości nie wolno sztucznie upiększać. Taka kosmetyka ma „krótkie nogi”. Ale i nie przemilczać, a zwłaszcza nie przekreślać, nie znieważać tego, co jest autentycznym dorobkiem.

Los człowieka na ziemi, jego egzystencja, zatacza kręgi. Wieki XX i XXI bogate w cuda technologii, gadżety oraz zjawiska społeczne pojawiające się jako ich swoista reakcja to tylko przesłona, za którą trudno umieścić odpowiedzi na pytania retoryczne. Skłonność natury ludzkiej do polepszania statusu materialnego i tworzenia namacalnych dowodów istnienia występuje od zarania dziejów. Oswajanie i doskonalenie materii jest odwrotnie proporcjonalne do umiejętności definiowania ludzkiej natury, procesów społecznych, uczuć, czy krańca życia. Na pewne zjawiska nie ma gotowych sposobów i co pokolenie następuje potrzeba redefinicji. Jednak zmiany to istota człowieczeństwa. I tak jest dobrze. Niemożliwość ustanowienia wszelkich odpowiedzi, czyni życie ciekawym, magicznym. Jak mawiał Anthony de Mello: Doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz.

Wkrótce w serii „Biblioteczka Poradnika Bibliotekarza”, nakładem Wydawnictwa SBP ukaże się książka pt. Seniorzy w bibliotekach publicznych. Poradnik. Już teraz zachęcam do lektury.

 

Marta Góral
działacz lokalny przy BPMiG w Szlichtyngowej,


[1]M. Młynarska, Jakość podeszłego wieku: jesień życia między gerotranscendencją, postawą kidult i poświęceniem, "Wspólne Tematy" 2008, nr 11/12, s. 20-28. Normal 0 21 false false false MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;} -->