Kolorowy świat ilustracji

Z łatwością wyobrażam sobie odgłos szumiącego mroźnego wiatru, a majestat Królowej Śniegu wzbudza u mnie respekt. Śmiała kompozycja, kolorystyka bogata w brązy i smukłe sylwetki bohaterów, odziane w ubiory charakterystyczne dla epoki składają się na styl szancerowski. Jego szlachetna prostota i dyscyplina kompozycyjna ma źródło w ubogiej technice poligraficznej. Warto wspomnieć o nauczycielu twórcy ilustracji Baśni Andersena, dzięki któremu dziś możemy oglądać urokliwe baśniowe sceny. Jest nim malarz, który wynajmował mieszkanie u rodziców Jana. I – jak to bywało u artystów – popadł w tarapaty finansowe. Nie mógł tym samym opłacać czynszu i w zamian udzielał nauk rysunku synowi właścicieli wynajmowanej kwatery. Spoglądając na kolejne obrazy nie można oprzeć się refleksji o nieprzeciętnym talencie Jana Marcina Szancera, który w pełni zasługuje na miano króla polskich ilustratorów. W jednym z jego artykułów zatytułowanym Notatki ilustratora, zamieszczonym w „Projekcie” w 1957 roku czytamy: Pablo Neruda powiedział, że jedną z najlepszych rzeczy, jakie u nas zobaczył jest książka dla dzieci i zabrał ze sobą walizkę pełną dziecięcych książek[1]. Można tu odczuć dumę z polskiej ilustracji książkowej, która szczyci się 200-letnią tradycją. Od 1965 roku nasza reprezentacja brała udział w Konkursie na „Najpiękniejszą książkę świata” we Frankfurcie nad Menem, gdzie triumfy święcili m.in. Bohdan Butenko czy Zdzisław Witwicki. Album tego drugiego otrzymała moja córka podczas Nocy Muzeów, zorganizowanej w Wojewódzkiej i Miejskiej Publicznej Bibliotece w Zielonej Górze. We wstępie albumu przeczytałam, że ilustracje dla dzieci mogą tworzyć tylko Ci, który kochają to, co robią. Tak mawia sam Zdzisław Witwicki: Miałem chyba wielkie szczęście w życiu, że mogłem pracować w dziedzinie sztuki zwanej ilustracją. I to ilustracją dla dzieci. Przez kilkadziesiąt lat robiłem to, co najbardziej robić lubiłem. Malowałem obrazki dla najwrażliwszego odbiorcy na świecie. Czy może być dla artysty coś wspanialszego?[2]

Na zakończenie chciałabym wspomnieć o Wandzie Orlińskiej, która wspólnie z mężem i córką trudni się od lat ilustratorską twórczością dla dzieci. Interesującą ekspozycję poświęconą ilustracjom, jakie załączała do treści książkowych, czy różnych czasopism mogliśmy oglądać kilkanaście tygodni temu w salonie wystawowym WiMBP w Zielonej Górze. Jej artyzm jest wynikiem szkoły, jaką otrzymała będąc uczennicą króla polskich ilustratorów – Jana Marcina Szancera.

Obcowanie z pięknem czyni nasze życie bardziej kolorowym. Dbałość o jego pielęgnowanie może być wyzwaniem, dla którego warto podjąć wysiłek. Chciałabym zachęcić Czytelników do wyjścia z domu, do obejrzenia wystawy w Bibliotece lub Muzeum. To magiczne miejsca, w których chwile spędzone nigdy nie są stracone.

 

                                                                                              Jadwiga Matuszczak
Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. M. Grzegorzewskiej
w Zielonej Górze



[1] J. Szancer, Notatki ilustratora, „Projekt” 1956, nr 1.

[2] Zdzisław Witwicki – ilustracje, red. M. G. Szpyra, Krasnobród 2008.

/* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}