Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /libraries/cms/application/cms.php on line 470
Człowiek przychodzi z własnego wyboru, odchodzi – nie z własnej woli - Bibliotekarz Lubuski

Człowiek przychodzi z własnego wyboru, odchodzi – nie z własnej woli

Z Janem Tyrą, byłym dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Żarach, rozmawia Monika Simonjetz

Portret_Jana_Tyry_wyk._Harald_KretzschmarJakim człowiekiem jest Jan Tyra – dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Żarach?

Mam nadzieję, że człowiekiem. Tę nadzieję mogą zapewne rozwiać lub potwierdzić koleżanki i koledzy, z którymi współpracowałem w bibliotece żarskiej, jak i z innych bibliotek lub różnych innych instytucji.

A prywatnie?

Wielkopolaninem po mieczu z Kresów Zachodnich, a od 1 maja 2004 r. człowiekiem o podwójnym obywatelstwie, co mi bardzo odpowiada. Po trosze też jakby dinozaurem z niektórymi swoimi poglądami.

Może się Pan pochwalić bogatym doświadczeniem zawodowym: praca w szkole, w Wydziale Oświaty i Wychowania. Jak Pan wspomina tamten okres?

Tamten okres to inne czasy, a nawet, rzec trzeba, inna epoka. W szkołach i instytucjach klimat pracy był inny, bardziej przyjazny w każdych relacjach. Mocniejsza była więź koleżeńska i silne utożsamianie się ze swoim środowiskiem pracy, większe było społecznikostwo. Takie klimaty nie wrócą. Od ponad 20 lat w naszym kraju zwycięża moda na swoisty „wyścig szczurów", w zasadzie niczym nieuzasadniony i niesłabnący. Zmienił się też podkład polityczny jako uzasadnienie zarządzających do kuriozalnych i niezrozumiałych nieraz decyzji w sferach społecznych. Mam wrażenie, że człowiek obecnie stał się wyłącznie podmiotem ekonomicznym.

Z bibliotekarstwem związany jest Pan od około 1986 r. Mógłby Pan w kilku słowach scharakteryzować środowisko bibliotekarskie i książnice lat 80.?

Spróbuję, choć pamięć może nieco zawodzić. W tych latach struktura bibliotek w Żarach była prawie taka sama: biblioteki szkolne, biblioteka pedagogiczna, biblioteka publiczna, biblioteka garnizonu Wojska Polskiego (zlikwidowana chyba w roku 2002) i biblioteki zakładowe (prowadzone przez zakłady przemysłowe oraz służbę zdrowia). Te ostanie zniknęły wraz z likwidacją tych zakładów, a zbiory wobec niemrawości reformowanych organów administracyjnych rozproszyły się w kierunkach nieznanych.

Biblioteki współpracowały ze sobą pod egidą Wydziału Oświaty i Wychowania już od lat 70., a celem tej współpracy było przestrzeganie w gromadzeniu zbiorów podstawowych profilów działalności. Dzięki temu unikało się nabywania „wszystkiego" przez wszystkie biblioteki, a poszczególne placówki zyskiwały specjalizację tematyczną, co pod koniec lat 80. popadło w marazm i zanikło. Biblioteka publiczna przyjęła wówczas na siebie obowiązek gromadzenia zasobów regionalnych, co skrupulatnie kontynuowałem po roku 1990. Wypracowany profil gromadzenia zbiorów pozostał tylko pomiędzy biblioteką publiczną a biblioteką pedagogiczną. Po roku 1990 uaktywniły się biblioteki parafialne.

Współpraca niejako urzędowa przyniosła również sympatyczną współpracę bibliotekarzy przy różnych przedsięwzięciach bibliotecznych i uroczystych dla bibliotek momentach.

Pracę na stanowisku dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Żarach rozpoczął Pan w sierpniu 1990 r. Pamięta Pan swoje pierwsze kroki, pierwszy rok?

Pamiętam też zmagania konkursowe poprzedzające moje powołanie do kierowania Miejską Biblioteką Publiczną. Komisji przewodniczył dr Grzegorz Chmielewski, a kandydatów było chyba czworo. Pierwszy rok minął szybko, a był to rok (a nawet więcej) transformacji ustrojowej naszego kraju. Biblioteki publiczne stały się samodzielnymi instytucjami. Była to niemal rewolucja w tworzeniu ustroju placówki bibliotecznej – tyle nowych wewnętrznych regulaminów działalności i nowej praktyki zarządzania..., począwszy od nowego Statutu. Planowanie budżetu na rok następny i oczekiwanie na uznanie przez samorząd racji merytorycznych dla ponoszenia określonych kosztów rozwijających bibliotekę to okres o dużej dozie stresu. Wówczas przeżyłem to po raz pierwszy i każdego następnego roku taki stres mnie dopadał. Przyznawane budżety były najczęściej obcinane w stosunku do zgłoszonych potrzeb – czyli stres miał rację bytu. Najbardziej odczuwalny spadek finansowania nastąpił w latach 2012 i 2013.

Załamał się też w początkach lat 90. rynek wydawniczy. Wystąpiły trudności ze świadomym i zdefiniowanym potrzebami biblioteki nabywaniem nowości, a także z jakością oferowanych książek – mała czcionka, wąskie marginesy i ten klej na grzbiecie, co pękał przy pierwszym rozłożeniu książki.

Pamiętam jeszcze, że w tym pierwszym roku udało się przeprowadzić III Biennale Ekslibrisu Dzieci i Młodzieży – Żary 1990, mimo sporych trudności finansowych. Tradycyjni mecenasi z żarskiego przemysłu zostali właśnie zlikwidowani, ale wszystkie ogłoszone powinności organizatora konkursu zostały wypełnione. W tej edycji Biennale... napłynęły po raz pierwszy grafiki ekslibrisowe z zagranicy. Łącznie w konkursie wzięło udział 950 młodych grafików w wieku od 6 do 19 lat.

Miejska Biblioteka Publiczna w Żarach to piękny, duży gmach Biblioteki Głównej, trzy filie miejskie, punkt biblioteczny przy Środowiskowym Domu Samopomocy, Gabinet Historii Miasta. Czy wcześniejsze doświadczenia zawodowe okazały się przydatne w zakresie realizacji zadań związanych z zarządzaniem siecią placówek bibliotecznych?

Gabinet Historii Miasta to już historia. Ten dział muzealny Biblioteki, utworzony w 2006 r. stał się w roku 2013 bazą do powołania przez samorząd żarski Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego.

Doświadczenie zawodowe wsparte praktyką z działalności w organizacjach społecznych, ułatwiły mi przyswojenie problematyki misji społecznej, którą ma wypełniać biblioteka. To pozwoliło sformułować wieloletni program działań, który z większym lub mniejszym powodzeniem starałem się realizować. Około roku 1995 – przy opracowywaniu wystawy edukacyjnej o żarskich twórcach: publicystach, dziennikarzach, literatach i regionalistach – uświadomiłem sobie, iż my tutaj, przy zachodniej granicy Polski, budujemy swoją tożsamość kulturową z wielu, mocno zróżnicowanych kultur regionalnych napływowych mieszkańców. Było to powodem wzmożenia starań o pozyskiwanie Dokumentów Życia Społecznego i publikacji regionalnych. Region żarski to także odległa przeszłość słowiańska – serbołużycka, do 1945 r. w ramach państwa niemieckiego. Publikacje z tego zakresu, zgromadzone w czterech językach: polskim, górnołużyckim, dolnołużyckim i niemieckim, stały się nieodzowną kolekcją biblioteczną. Zestawienie bibliograficzne tych materiałów zostało opracowane i jest opublikowane na witrynie bibliotecznej www.mbp.zary.pl > wydawnictwo eMBePe > e-książka. Wydawnictwo biblioteczne eMBePe też miało służyć budowaniu kultury regionalnej poprzez publikacje dorobku intelektualnego naszych mieszkańców (i zarazem dokumentowanie drukiem). Zamysł tej mojej idei zamknął się kolekcjonowaniem artefaktów kultury materialnej w powołanym w 2006 r. Gabinecie Historii Miasta. Do grona pomysłodawców tego kierunku gromadzenia należy zaliczyć też byłego burmistrza, Romana Pogorzelca.

W 2012 r. Biblioteka w Żarach obchodziła jubileusz 65-lecia. Co uległo zasadniczemu przeobrażeniu w okresie ponad 23 lat, kiedy zarządzał Pan Miejską Biblioteką Publiczną?

To pytanie może skłaniać do odpowiedzi-rzeki... Biblioteka żarska w działalności merytorycznej przeszła w tym czasie wiele modyfikacji w realizacji swojego programu, co było podyktowane zarówno nowościami technologicznymi, jak i wynikającymi z nich potrzebami czytelniczymi. Zbiory zapisane i zgromadzone na nośnikach papierowych, co było domeną ogromnej ilości wieków poprzednich, musiały uznać na części półek za pożądanego sąsiada zbiory zapisane na innych nośnikach. Do MBP zawitał też INTERNET. Kolejnym krokiem była informatyzacja zbiorów bibliotecznych i komputerowa obsługa wypożyczeń. Zapoczątkowana żarska biblioteka cyfrowa dostępna jest w postaci e-książek na internetowej witrynie biblioteki. Nie udało mi się dokonać digitalizacji cennych regionaliów i poszerzenia zasobów tej wirtualnej biblioteki, a zamiar podjęcia współpracy z Zielonogórską Biblioteką Cyfrową nie zdołał się zrealizować.

Przez te lata Biblioteka żarska zmieniła swoją misję tak, że przestała być wyłącznie miejscem wypożyczania książek i czytania czasopism, a stała się powszechnym, ogólnodostępnym centrum informacyjno-edukacyjnym z udostępnieniem czytelnikom zasobów w postaci klasycznej oraz za pośrednictwem nowoczesnych technologii informatycznych, łącznie z zamieszczonymi w sieci WEB.

Oprócz przeobrażeń, o których powyżej, udało się wprowadzić i utrzymać w ciągłości kilka nowych projektów w działalności Biblioteki. Przez cały ten okres bardzo owocnie układała się współpraca z Żarskim Domem Kultury, za co chcę serdecznie podziękować dyrektorowi, Romanowi Krzywotulskiemu.

Jest Pan zadowolony z efektów wieloletniej pracy w Bibliotece?

Tu mam swoiste rozdwojenie poczucia wartości. Z powodu werdyktu „komisji konkursowej" Burmistrza Żar z listopada 2013 r. w sprawie wyłonienia dyrektora Biblioteki, nie mogę być zadowolony z dorobku i działalności. Jak oświadczył na sesji Rady Miejskiej sam Burmistrz – wypadłem w konkursie najgorzej spośród siedmiu kandydatów.

W realnej samoocenie tych 23 lat nie powinienem popaść w zachwyt. Otóż były sytuacje takie, że brak było perspektyw poprowadzenia kilku inicjatyw zgodnie z pełnym ich zamysłem. Niedosyt finansowy dotknął działalności wydawniczej i Przeglądu Pasji Twórczych Bibliotekarzy. Majowe Spotkania Literackie „zamknęły się" w gronie pisarzy rodzimych, bez nadziei na szersze krajowe forum promujące naszych literatów. Lokalnie udało się zintegrować pisarzy, a większość z nich utworzyła Klub Literacki ZLP przy Bibliotece.

Bardziej optymistycznie oceniam dorobek wydawniczy działu eMBePe, gdyż zaistniała „Żarska Seria Poezji" jako samodzielne debiuty w ilości sześciu tomików. Ukazały się cztery zeszyty z referatami po seminariach promocji Łużyc Wschodnich. Udało się udokumentować drukiem kilka sympozjów literackich. Wydaliśmy kilka książek o przeszłości regionu, razem z nadaniem numerów ISBN. Do końca roku 2013 ukazało się 79 publikacji. Budowaliśmy „żarski zasób dziedzictwa kulturowego". Niestety zabrakło sił i środków na krajową promocję publikacji i ich autorów.

Pozytywnie oceniam również cykle imprez dla dzieci, na czele z programem i efektami działalności Galerii Kolebka i turniejem Pięknego Czytania Czyt*AS.

Biblioteka Norwida organizowała w 2013 r. Międzynarodowe Sympozjum Naukowe ph. „Biblioteka jako trzecie miejsce". Był Pan obecny w czasie obrad. Czy o Miejskiej Bibliotece w Żarach można powiedzieć, że jest „trzecim miejscem"?

Niewątpliwie tak. Stosownie do definicji tego zjawiska każde środowisko może owe „trzecie miejsce" pojmować po swojemu. Intelektualiści – jako stworzenie możliwości integracji literatów rodzimych poprzez cykliczne imprezy i utworzony Klub Literacki ZLP. Dzieci skupione wokół imprez cyklicznych w bibliotece, Dyskusyjne Kluby Książek itd.

Ostatnio Biblioteka w Żarach aplikowała do ministerialnego programu „Kraszewski. Komputery dla bibliotek". Pozyskała 20 tys. zł na zakup sprzętu komputerowego. Jak ocenia Pan programy kierowane do bibliotek, umożliwiające pozyskiwanie dodatkowych środków?

Pozyskane środki to tylko zachęta do działania. Celem tego programu jest pełna informatyzacja zbiorów (ewidencja majątkowa i katalog) i komputerowa ewidencja wypożyczeń, a na to już dotacji ten program nie przewiduje. Biblioteka musi to robić własnym zespołem pracowników. Od kilku lat funkcjonuje Program Rozwoju Bibliotek, z którego niestety mogą korzystać biblioteki w miejscowościach do 20 tysięcy mieszkańców. Większe biblioteki mają znacznie mniejsze możliwości pozyskiwania pomocy na działalność podstawową, a w ostatnich latach tak politycy ukierunkowali programy wsparcia, że mogą z nich czerpać organizacje pozarządowe. Podobnie postąpiły gminy.

Wieloletnią karierę zawodową realizował Pan w kilku miejscach. Z którym z nich jest Pan najbardziej związany? Gdzie czuł się Pan „na właściwym miejscu" – zrealizowany i spełniony?

W Bibliotece, gdzie cierpliwie rok po roku, zależnie od wielkości finansowania przez organizatora, starałem się sprostać oczekiwaniom czytelników i tworzyć bibliotekę dla nich, łącznie z oferowaniem nowych form dostępu do kultury. Mogło to się ziścić z dużym wsparciem i zrozumieniem przez załogę placówki, za co im w tym miejscu dziękuję. Nie odrzucałbym z tej oceny pracy nauczycielskiej, ale tam naturalna rotacja uczniów nie jest podstawą do tak emocjonalnego zaangażowania się w ciągłość budowania i oddziaływania na środowisko.

Każda zmiana pracy, to na pewno ważna, życiowa decyzja. Bał się Pan takich zmian, czy też odważnie podejmował nowe wyzwania?

Każda zmiana pracy przynosi stres. Oby zawsze ten stan stresu był siłą sprawczą do podjęcia nowego wyzwania i profesjonalnego opanowania nowych zadań.

Myśli Pan o MBP: „moja biblioteka"? Trudno rozstać się po ponad 23 latach pracy?

Raczej nie używałem określenia „moja biblioteka" , używałem zwrotu „żarska biblioteka" lub po prostu „biblioteka". Dobrą bibliotekę tworzy jej załoga, co jednoznacznie powinno wykluczyć posługiwanie się zwrotem „moja biblioteka". Człowiek przychodzi z własnego wyboru – człowiek odchodzi nie z własnej woli, a biblioteka zostaje, oby w „dobrych rękach".

Galeria Ekslibrisu, Biennale Ekslibrisu Dzieci i Młodzieży, Przegląd Pasji Twórczych Bibliotekarzy, dział wydawniczy eMBePe, „Żarska Seria Poezji", Majowe Spotkania Literackie i Klub Literacki ZLP, Galeria Kolebka. Które z nich uważa Pan za swój największy sukces?

Masz ci los – trudno to tak zadeklarować bez pomocnej sugestii przyjaciół. Domniemam, że jednak muszę to zrobić. Każde z wymienionych. Każde z tych przedsięwzięć ma innego adresata i odbiorcę, inny cel i zasięg oddziaływania.

Niektóre z tych przedsięwzięć wyszły poza lokalne środowisko. Biennale Ekslibrisu Dzieci i Młodzieży cieszy się zainteresowaniem młodych ludzi z różnych stron świata, Przegląd Pasji Twórczych Bibliotekarzy skupia kadrę placówek bibliotecznych z całej Polski. W jaki sposób udało się wypromować te wydarzenia na taką skalę?

Skuteczne przeprowadzenie obu imprez to efekt pracy zespołowej, gdzie każdy według odkrytego talentu dokładał swoją cegiełkę do całości. Wiarygodność opublikowanych warunków uczestnictwa i jasne cele – to jest największy nasz atut. Atutem były też osoby spoza biblioteki wspierające założenia metodyczne i cele edukacyjno-kulturalne. Były to: prof. dr hab. Pola Kuleczka, Marek Głowacki – artysta grafik, Elżbieta Stefańczyk, nieżyjący już Stanisław Antosz – artysta plastyk.

W Biennale Ekslibrisu Dzieci i Młodzieży najważniejszymi byli i są młodzi graficy i ich chęci twórcze w bardzo trudnej sztuce grafiki, a nie organizatorzy. Ekslibris, jako sztuka użytkowa, swój „żywot" wypełnia nie tylko na wystawie, ale co ważniejsze – jest naturalnie związany z książką w biblioteczce uczniów (bo takich ekslibrisów napływało najwięcej) i tam żyje i cieszy oko widza.

Przegląd Pasji Twórczych Bibliotekarzy zainspirowany został dość prozaicznym zabiegiem organizatorskim. Była potrzeba wyszukania talentów w gronie bibliotekarzy żarskich do wykonywania różnych czynności: plastycznych, graficznych, korektorskich, dekoracyjnych itp. W każdej zbiorowości talenty są. Spostrzegłem, że w naszym zespole jest ich proporcjonalnie więcej. Trzeba je tylko wyłowić i taktownie przekonać te osoby, iż potrafią. Dlatego też na Święto Bibliotekarzy w roku 2004 zaprosiłem żarskich bibliotekarzy do zaprezentowania miejscowemu środowisku swojej twórczości. Zdecydowało się ośmiu. Na wystawie oglądać można było publikacje poezji i prozy, sztuki plastyczne, fotografie i rękodzieło... i od następnego roku pomysł sam się rozrósł do zasięgu krajowego. Pełen zamysł pozostał w marzeniach, a jest taki prosty: zaprosić tych bibliotekarzy – twórców do Żar na dwa, trzy dni i zorganizować warsztaty twórcze (zawsze podnoszą poziom i inspirują), zapoznać z perełkami turystycznymi naszej okolicy i po prostu stworzyć podwaliny do integracji twórczej naszej braci bibliotekarskiej.

Wystawa Przeglądu Pasji Twórczych Bibliotekarzy była prezentowana w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Pokonkursowe wystawy „Biennale Ekslibrisu Dzieci i Młodzieży" eksponowane są w galeriach i bibliotekach poza granicami Polski. To chyba też można wpisać na listę zawodowych osiągnięć?

W ciągu tych 23 lat mojej pracy to zaproszenie do pokazania wystawy Przeglądu Pasji Twórczych Bibliotekarzy w Bibliotece Narodowej było największą niespodzianką. Że to niby my, tu w Żarach z Koła SBP jesteśmy warci takiej nobilitacji? Przegląd Pasji... towarzyszył w 2007 r. krajowym obchodom 90-lecia Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Wystawa, planowana na dwa tygodnie, została przedłużona o następne dwa i obejrzeć było ją można w Sali Wilanowskiej.

Wystawy ekslibrisów pokonkursowych w swoich założeniach miały wędrować i edukować uczniów i dorosłych. Ten cel udało się zrealizować. W 28-letniej historii Biennale Ekslibrisu... wystawy wielokrotnie „eksportowaliśmy" do Słowacji i Niemiec, zagościła również na Białorusi i Litwie. Odwiedzin w krajowych galeriach sztuki i w bibliotekach szkolnych było naprawdę dużo.

Czy to osiągniecie zawodowe? Tak, ale widziane z jednego aspektu działalności. Dzisiaj, przy odpowiadaniu Pani czuję się trochę dziwnie, bo dostrzegam, że nie było to do końca propagowanie aktywności twórczej żaran, a jedynie pokazywanie aktywności organizacyjnej i edukacyjnej naszego środowiska.

A może tajemnica sukcesu kryje się w łączeniu zawodowych przedsięwzięć z prywatnym hobby? Jest Pan niewątpliwie człowiekiem z pasją. Był Pan członkiem Żarskiego Towarzystwa Fotograficznego, Żarskiego Towarzystwa Kultury, Polskiego Towarzystwa Czytelniczego, Polskiego Towarzystwa Miłośników Ekslibrisu, PTTK, Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, Stowarzyszenia Promocji Łużyc Wschodnich. Szczególnie pasjonuje się Pan fotografią?

Tyle się tego nazbierało? Wymienione stowarzyszenia to szkoła zbierania doświadczenia w kulturze. Nie z przymusu – z przyjemności działania i poznawania lepszej strony życia. Część z nich już nie istnieje. Każdy człowiek ma jakieś hobby. Jeżeli to odkryje, szuka upustu dla jego realizacji. Fotografia to twórczość malowania obrazów światłem. Tę pasję w czasach moich lat szkolnych trzeba było gruntownie poznać od strony technicznej i fotochemicznej, aby efekty pstrykania aparatem fotograficznym stosownie obrobić w osławionej ciemni fotograficznej i pokazać prywatnie lub publicznie. Stronę artystyczną tej pasji twórczej zapewniały oceny z konkursów fotograficznych i dyskusje w gronie podobnych pasjonatów, wsparte lekturą odpowiedniej literatury. Od kilkunastu lat do pstrykania aparatem fotograficznym nie trzeba takiej wiedzy – zapewnia to zainstalowana automatyka, zapis cyfrowy i maszyny do wywoływania odbitek. Jednak samokrytyczny fotograf dostrzeże prędzej niż później, że sprawy artystyczne związane z kompozycją obrazu, doborem światła i postrzeganiem ujęć mają w tej sztuce duże znaczenie. Będzie więc szukał wiedzy na ten temat. Nowe narzędzia, jakim jest komputer i graficzny program komputerowy, stwarzają fotografom nieograniczone możliwości opracowywania fotografii, do wręcz nierealnych ujęć. To można polubić, to jest pasją. Efektami tej pasji dzieliłem się z widzami m.in. w Przeglądzie Pasji Twórczych Bibliotekarzy.

W 2012 r. Biblioteka otrzymała Medal SBP „Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich – w dowód uznania". Gdybyśmy mieli podsumować w kilku słowach: w dowód uznania za...

Chyba za to wszystko, o czym w tych odpowiedziach. W dyplomie Zarząd Główny SBP wymienił: „za zasługi dla bibliotekarstwa oraz Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich".

Kiedy mówiłam o planowanym wywiadzie z Panem, wiele osób potakiwało z aprobatą, podkreślając, że warto, bo dużo Pan zrobił i ma się czym pochwalić. O czym jeszcze powinniśmy powiedzieć, żeby niczego nie pominąć?

W tym miejscu powinienem koniecznie podziękować koleżeństwu z bibliotek w województwie za wieloletnią współpracę. Szczególnie współpraca układała się z Biblioteką Publiczną Gminy Żary z siedzibą w Bieniowie i Miejską Biblioteką Publiczną w Żaganiu. Podziękowań nie mogę pominąć dla mecenasów kultury z Żar, dzięki którym udało się przeprowadzić wiele przedsięwzięć dla dzieci i młodzieży. Kilka egzemplarzy starej kartografii powiększyło zbiory biblioteczne dzięki innej grupie mecenasów. Wieloletni i jedyny mecenas Majowych Spotkań Literackich musi być tu wymieniony – był to Andrzej Wojtaszek.

Dziękuję też za stałą współpracę wspomnianym wcześniej stowarzyszeniom społecznym i kulturalnym w Żarach. Zestaw ten muszę uzupełnić o Polski Związek Bibliotek i lokalnie działające: Towarzystwo Upiększania Miasta, Kresowe Towarzystwo Krajoznawczo-Turystyczne im. Orląt Lwowskich. Stowarzyszenie 42 Pułku Zmechanizowanego i 11 Brygady Zmechanizowanej.

Nie będzie chwalipięctwem złożenie podziękowań zagranicznym partnerom, a są to: Stadtbibliothek z Weisswasser, Związek Serbów Łużyckich „Domowina" ze Slepo kierowanym przez Manfreda Hermaša, Fundacja „Njepilas Dwor" z Rowne, Instytut Serbski z Budziszyna i Muzeum Wendyjskie z Chociebuża oraz Szkoła Kultury i Języka Serbskiego w Chociebużu pod egidą Marii Elikowskiej-Winkler. Dzięki tej współpracy udało się zgromadzić zbiory, głównie informacyjne, o regionie ich działania znajdującego się za miedzą, czyli za Nysą Łużycką.

Dziękuję też partnerowi ze Słowacji mocno wspomagającemu propagowanie naszej wspólnej pasji, jaką są konkursy i wystawy ekslibrisowe, a jest to Stowarzyszenie ELAP z Hlohovec pod przewodnictwem Heleny Pekarovičovej.

Pana największe marzenie...

Bardzo prozaiczne – podjąć pracę zgodną z moimi umiejętnościami i doświadczeniem...

[redakcja dokonała skrótu wywiadu]